wtorek, 30 maja 2017

#7 "Confess" Colleen Hoover

Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo:  Otwarte
Ilość stron: 297
Rok Wydania: 10 Maj 2017
Ocena: 10/10


Zawsze będę cię kochał, nawet kiedy już nie będę mógł.
Zawsze będę cię kochała, nawet jeśli nie powinnam.


Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… 

SEKRET 

PRAWDĘ 

MIŁOŚĆ 

Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...




Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek, nigdy mnie nie zawiodła. I nic pod tym względem po lekturze jej najnowszej powieści się nie zmieniło, bo po raz kolejny otrzymałam niesamowitą dawkę emocji z zaskakującymi zwrotami akcji i wieloma tajemnicami. I po raz kolejny jestem zachwycona, a z drugiej strony smutna, że to już koniec, bo aż chciałoby się więcej i więcej. Tak to jest z książkami Pani Colleen. Po prostu chce się więcej.



Confess to opowieść o dwójce ludzi, którzy mimo młodego wieku przeszli w swoim życiu wiele. Starają się poskładać swój cały świat i wejść w dorosłość nie oglądając się za siebie. Okazuje się jednak, że miłość w przypadku głównych bohaterów nie jest odpowiedzią na wszystkie problemy - raczej kolejną kłodą rzuconą im pod nogi przez los. Chociaż bardzo by tego chcieli, nie mogą być razem i są gotowi poświęcić rodzące się uczucie dla dobra drugiej osoby. Nie jest to łatwe, ale wydaje się jedynym słusznym rozwiązaniem. To opowieść o wchodzeniu w dorosłość, odpowiedzialności, kłamstwach, trudnych wyborach i miłości zdolnej do poświęceń. To historia o tym, że przeznaczenie w dużej mierze zależy od nas samych, bo to my sami decydujemy czy mu otworzyć czy nie, gdy zapuka do naszych drzwi. 


Narracja poprowadzona jest z perspektywy Auburn i Owena. Dzięki temu możemy lepiej poznać oboje bohaterów zamiast skupiać uwagę tylko na jednym z nich. 

Auburn Mason Reed  to dziewczyna, która nie miała lekkiego życia. W wieku piętnastu lat przeżyła miłość - prawdziwą, wymarzoną, ale w najgorszym możliwym momencie. Reed nie wierzy, że w jej życiu kiedykolwiek zagości inny mężczyzna. Nie mogła popełnić, ani jednego błędu inaczej cały jej świat ległby w gruzach.Wszelkie decyzje Auburn mają solidne podłoże, dlatego ciężko oceniać tę bohaterkę pod kątem tego, jak łatwo było nią manipulować. Myślę, że wiele osób na jej miejscu postąpiłoby podobnie i poświęciłoby własne szczęście by tylko osiągnąć zamierzony cel.

Owen Mason Gentry to chłopak, którego życie jest bardzo niepoukładane. Rany z przeszłości, ojciec popełniający błędy i źle dobrane dziewczyny sprawiły, że uciekł do swojego świata. Posiada własną galerię sztuki, którą otwiera tylko raz w miesiącu, a obrazy są wyjątkowe. Owen nie tworzy ich sam, przelewa na płótno swoją wizję "myśli" innych ludzi.

"Chce, żeby dotknęła mnie jeszcze raz, bo zakochałem się w sposobie, w jaki się uśmiechała, kiedy to zrobiła(...)."


 Confess jest mi ogromnie bliską książką. To wspaniała i wyjątkowa pozycja pełna emocji, które są odczuwalne w każdym rozdziale. Colleen Hoover ponownie mnie zaskoczyła. Nowa książka w jej wykonaniu na pewno nie jest zwykłą, schematyczną historią. To bardzo dojrzała opowieść o miłości, śmierci, manipulacji i dziwnych zbiegach okoliczności, które możemy uznać za przeznaczenie. Niesamowite jest to, że ta książka powstała na podstawie historii przesłanych przez anonimowych czytelników. 

Po przeczytaniu tej powieści czułam się spełniona. Pokochałam tę historię i najchętniej rzuciłabym wszystko i przeczytała ją jeszcze raz. Autorka wykonała jak zawsze kawał dobrej roboty. ♥♥





  "Całe życie, każdego dnia, mam wrażenie, jakbym brnął w górę ruchomych schodów, które jadą w dół. I niezależnie od tego, jak szybko czy z jaką mocą biegnę, usiłując dotrzeć do szczytu, stoję w tym samym miejscu, pędząc donikąd. Ale kiedy jestem z nią, nie czuję się jak na ruchomych schodach. Czuję się, jakbym stał na ruchomym chodniku, który niesie mnie tak po prostu, bez mojego wysiłku. Jakbym wreszcie mógł się odprężyć, złapać oddech i nie czuć ciągłego przymusu pędzenia, by uniknąć wylądowania na samym dnie."


Natalia : ) ❤💗💙 
Udostępnij ten wpis

sobota, 27 maja 2017

#6 "Tysiąc pięter" Katharine McGEE



Tytuł:  Tysiąc pięter
Autor: Katharine McGEE
Wydawnictwo:  Moondrive
Ilość stron: 412
Rok Wydania: 2017
Ocena: 8/10

"- Przekleństwo zwycięzcy - szepnęła w jego iTenach Nadia i mógłby przysiąc, że słyszał w jej tonę nutę rozbawienia. - Pojawia się wtedy, gdy zwycięzca dostaje dokładnie to, czego chce, lecz okazuje się, że nie jest to do końca to, czego się spodziewał."


Manhattan. Rok 2118. Sercem Nowego Jorku jest tysiącpiętrowa Wieża dla wybranych. Jest tam wszystko, czego potrzeba do życia. Im ktoś bogatszy, tym wyżej może mieszkać.
Avery jest zaprojektowaną genetycznie idealną siedemnastolatką. Wraz z bogatymi rodzicami i przybranym bratem Atlasem mieszkają na tysięcznym piętrze Wieży. Sekret Avery polega na tym, że Atlas jest dla niej kimś więcej niż tylko bratem. Kocha się w nim również jej przyjaciółka Leda. Jednak jest to nieszczęśliwe uczucie, które wpędza ją w uzależnienie. Sytuację dziewczyny komplikuje podejrzenie, że coś dziwnego łączy jej ojca z Eris, koleżanką Ledy mieszkającą na jednym z niższych pięter... Nikt z bohaterów nie zdaje sobie sprawy, że jest ktoś, kto zna ich tajemnice i może je wykorzystać do swoich celów. Jak daleko można się posunąć, by zdobyć to, czego się pragnie?

"Masz czasem wrażenie, że ludziom wydaje się, że cię znają, ale kompletnie nie mają racji, ponieważ nie wiedzą o tobie najważniejszych rzeczy?"


Pierwsze co nasuwa mi się na myśl po przeczytaniu to bogaci, rozkapryszeni nastolatkowie, którzy są inni niż się początkowo wydaję. W tej historii każdy kłamie, każdy ma swoje tajemnice, sekrety, ale również pragnienia.

Całość podzielona jest na kilka perspektyw. Fabułę śledzimy z pięciu punktów widzenia. Każdy z bohaterów ma coś do przekazania i każdego możemy poznać bliżej, choć główną bohaterką jest Avery, mieszkająca na samej górze wieży, zakochana w swoim przyrodnim bracie Atlasie. Kiedy zaczynamy czytać książkę dowiadujemy się, że chłopak wyjechał, a na jego powrót z utęsknieniem nie czeka tylko Avery, lecz ktoś jeszcze. Niższe piętra zamieszkiwane są przez Ledę, przyjaciółkę Avery, ale także Eris, Rylin, Cord i wielu innych. Chociaż każde z tych młodych ludzi ma swoje życie, to ich wątki przeplatają się w zadziwiający sposób. Taki, którego nie jest w stanie ograniczyć Wieża. Jak wiele tajemnic skrywa każde z nich?

Przez kilka pierwszych rozdziałów  nie mogłam się odnaleźć w  książce i bardzo często miałam uczucie, że nie mogę nadążyć za bohaterami. Co z kim jak i dlaczego. Jestem pewna, że jak już zaczniecie czytać tą książkę to nie odłożycie jej zanim nie zamkniecie ostatniej strony. 

Chociaż Wieża wyznaczała granice pomiędzy wszystkimi jej mieszkańcami, to autorka sprytnie i trafnie splotła losy wszystkich bohaterów, zaskakując czytelnika kolejnymi relacjami, wydarzeniami z przeszłości, skrywanymi tajemnicami.  
Autorka zdecydowanie postawiła na uczucia. Pokazała, jak bardzo może boleć rozczarowanie bliską osobą, jak boli odrzucenie, jak straszna może się wydać prawda o najbliższej rodzinie. McGee pisze o nastolatkach z przyszłości, ale tak naprawdę oni nie różnią się za bardzo od obecnie żyjących młodych ludzi. 

Nie była to książka, która ‘wstrząsnęła’ moim światem, ale nie była też książką po prostu słabą. Przyjemnie spędziłam przy niej czas, wciągnęłam się w życia bohaterów i  z chęcią poznam kontynuację ich losów.   Bohaterowie przysparzają nam wielu, często skrajnych emocji. Dzięki zagadce, która pojawia się już na pierwszych stronach książki, czytamy ją z zapartym tchem wyszukując jakichkolwiek podpowiedzi, aby ją rozwikłać.

Zaskoczenie, mnóstwo emocji, trudne wybory i druzgocące zakończenie... To tylko nieliczne powody, dlaczego trzeba przeczytać "Tysiąc pięter"! 

Polecam ! :) 
  
Natalia :)

"Ja wierzę tylko w szczęście. Ale nie jestem pewien, czy miłość to najlepszy sposób, żeby je osiągnąć."






Udostępnij ten wpis

piątek, 19 maja 2017

LBA ♥

 Hej Kochani !  

Pierwszy raz biorę udział w tak super zabawie jaka jest LBA. Do tej zabawy zaprosiła mnie Wspaniała Ania zaczytana-ana. Bardzo się cieszę i chętnie wezmę udział :-). Ania przygotowała 11 cudownych pytań na które chętnie udzielę odpowiedzi :-) Tak Więc Zapraszam : ) 



1. Ile książek masz w swojej biblioteczce?

Książek w mojej biblioteczce będzie około 100 z książkami, które dojdą w poniedzialek 

2. Z jakim autorem/autorką chciałabyś/chciałbyś pójść na kawę?

Zdecydowanie z Panią Colleen Hoover ♥  Wydaje się być bardzo sympatyczną osobą i do  tego pisze tak rewelacyjne książki 
3. Czy chciałabyś/chciałbyś się przenieść do któregoś z książkowych światów? Jeśli tak to do jakiego?

Czytając książke zawsze staram  się przenieść do tego świata, wtedy bardziej mogę się wczuć w książkę i przeżywać losy bohaterów. 

4. Z jakim bohaterem książkowym się utożsamiasz?

Zwykle nawet nie próbuję się utożsamiać z nikim, bo ja to ja, a ktoś inny to ktoś inny. Aczkolwiek muszę przyznać, że jest to dla mnie dość dziwne, ponieważ odnalazłam wiele cech wspólnych z Kate, która jest główną bohaterką "Promyczka".  Są też osoby, które twierdzą, że jesteśmy podobne. 

5. Najbardziej znienawidzony bohater książki?

    Jeszcze nie trafiłam na takiego bohatera.  

6. Najładniejsza okładka w twojej biblioteczce?

Praktycznie wszystkie okładki sa śliczne, ale Promyczek skradł moje serce 
 Wydawnictwo FILIA to mistrz w tworzeniu okładek . 

7. Ulubiona seria?

Ciężko będzie wymienić jedną, ale pierwsza na myśl przychodzi mi trylogia Crossa i trylogia Sadie Matthews - po zmierzchu 

8. Książka, której nie polecasz?

"Zwycięzcy" Jedyny plus za to, że bohaterowie tej książki nie użalali się nad sobą tylko starali się dalej żyć. Ale tylko to mi się spodobało w książce Danielle. Jak dla mnie "Zwycięzcy" wcale nie jest ciekawa. Przewidywalna i znowu trochę takie romansidło. Danielle Steel trafnie jedynie opisała, że kiedy coś złego ci się przytrafia, jak wypadek ciągnący za sobą skutki do końca życia, to jednak wszyscy znajomi odchodzą, oddalają się. A reszta? Jak dla mnie to naciągana bajka.

9. Ulubiony cytat?

"Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów"
Kartezjusz

10. Ulubiony gatunek?

Romans ale bardzo lubię czytać równiez inne gatunki ;-)

11. Ulubiona ekranizacja książki?

"Pamiętnik" oraz "Szkoła uczuć" wyszło genialnie ! I to są zdecydowanie filmy, które chętnie oglądam po kilka razy ♥ 


To by bylo na tyle :)
Poniżej znajdziecie moje pytania i listę osób nominowanych :)
Zapraszam do zabawy :) 


              Pytania:  
1. Z jakim bohaterem książki chciałabyś się zaprzyjaźnić i dlaczego?
2. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie książek ?
3. Na co zwracasz uwagę wybierając książkę?
4.  Jaka jest twoja Ulubiona książka?
5. Czy grubość książek ma dla ciebie znaczenie ?
6. Wymień trzy swoje ulubione książki . 
7. Czy książki mogą ci zastąpić internet, telefon i telewizję ?
8. Jaka jest najgorsza książka jaką w życiu przeczytałeś?
9.  Książka lub książki, które czytałaś więcej niż jeden raz?
10. Czy zdarzyło Ci się nie dokończyć książki? Jeśli tak to jakiej?
11. Dlaczego warto czytać książki?




  

 Dobrej Zabawy 

Natalia :) 








Udostępnij ten wpis

niedziela, 14 maja 2017

#5 "Promyczek" Kim Holden

Tytuł: Promyczek
Autor: Kim Holden 
Wydawnictwo: FILIA
Ilość stron: 592
Rok Wydania: 6 maj 2016
Ocena: 10/10 




„(...) choć bardzo się staram o tym nie myśleć, czasami życie mnie zawodzi. A nie chcę, by tak się działo. Ponieważ życie jest darem.”


 Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.


Dziś przychodzę do Was z recenzją tej wspaniałej książki jaką jest "Promyczek". Dość długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, ale opinie jakie dostaje i wiele znajomych bardzo polecała, więc musiałam sprawdzić o co tyle szumu... i jestem w szoku. Niewiele jest książek, które dogłębnie poruszą moje serce.. Promyczek jest właśnie jedną z tych książek, która rozbiła me serce kilkakrotnie by następnie je poskładać i znów rozbić na milion kawałeczków. 


Główną bohaterką jest 19-letnia Kate. Kate to najbardziej pogodna osoba jaką udało mi się spotkać na kartach przeczytanych książek. Nie chowa urazy, nie unosi się, zaciekle broni swoich przyjaciół, jest lojalna  i żyje intensywnie, nie marnując czasu na smutki, troski, złość.  Dla wszystkich ma otwarte serce, podnosi na duchu, pomaga, wspiera, obdarza szerokim uśmiechem. Nikt, oprócz jej najbliższego przyjaciela nie wie jednak, jak wielki ciężar niesie na swoich barkach.

Ze względu na swój ogromny urok oraz aurę, jaką wokół siebie roztacza, szybko zdobywa nowych przyjaciół, cały czas utrzymując kontakt ze swoim wieloletnim przyjacielem Gusem, będącym jej bratnią duszą. Przyjaciel nazywa ją Promyczkiem, ponieważ dziewczyna, pomimo ogromu kłód rzucanych pod nogi przez los, charakteryzuje się rzadko spotykanym niezwykle pozytywnym nastawieniem do świata i otaczających ludzi. Osobowość Kate sprawia, że każdy chciałby przebywać w jej towarzystwie, czego doznaje również Keller, który zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. 


„Masz przed sobą wspaniałe życie. Przeżyj je co do minuty. Zacznij już teraz.”

Jeśli w jakiś sposób miałabym opisać życie Kate to właśnie tym cytatem, ponieważ ta młoda dziewczyna przeżywa swoje życie co do minuty będący przy tym szczerą, pełną pasji i niesamowicie kochającą osobą, której nie da się po prostu nie kochać. 
„Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.”

Odkrywanie prawdy było dla mnie emocjonalną podróżą. Jednak ostatnie sto stron powieści to istny ocean łez. Nie sądziłam, że autorka posunie się do takich rozwiązań, jednak teraz, z perspektywy czasu czuję, że nie mogło być inaczej. Promyczek udowadnia, że dobro przyciąga dobro, a bezwarunkowa miłość jest nie tylko możliwa, ile realna! Wystarczy, że będziemy jej pragnęli 

Długo zastanawiałam się, jak wyrazić swoje uczucia po przeczytaniu „Promyczka”. Książka wywołała w moim sercu prawdziwy huragan, w umyśle ogromny chaos, który aż do teraz nie pozwala mi na spokojne poukładanie myśli. Jestem wstrząśnięta, poruszona do głębi i właściwie rozbita emocjonalnie. Intrygowało mnie, co jest takiego niezwykłego na kartkach tej książki, że właściwie każdy czytelnik ją chwali. Teraz już wiem. To bez dwóch zdań jedna z piękniejszych książek jakie przeczytałam do tej pory. Nie będzie chyba dla nikogo zdziwieniem gdy napiszę, że jest po prostu doskonała. Jedyna w swoi rodzaju. NIEPOWTARZALNA.

Promyczek faktycznie jest lekturą obowiązkową. Ta historia nie da o sobie zapomnieć przez długi czas. Na pewno poruszy nawet najtwardszego czytelnika. Serdecznie Polecam ! 


Natalia : ) 
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 8 maja 2017

#4 "Maybe Someday" Colleen Hoover


Tytuł: Maybe Someday
Autorka: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 13 maj 2015 rok
Liczba stron: 440
Ocena: 10/10 




"Ludzie nie wybierają, w kim się zakochują.  Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać." 




„Maybe Someday” to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”.

On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…to książka o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.

„O wiele trudniej jest wygrać walkę z własnym sercem”.

Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych pisarek. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki potrafi przelać emocje na papier oraz to, że w jej książkach nic nie wydaje się w jakikolwiek sposób wymuszone. „Ugly Love” była pierwszą książką po jaką sięgnęłam i muszę powiedzieć, że ta całkowicie mnie oczarowała. 
Bardzo chętnie sięgnęłam po kolejne książki tej wspaniałej kobiety . Wiem, że cokolwiek powiem o Maybe someday to i tak nie odda emocji, które mi towarzyszyły podczas czytania, bo to jedna z tych powieści, które się przeżywa i chłonie całym sobą. Bawi do łez tylko po to, by za chwilę złamać serce. I nawet jeśli się śmiejesz, to jest to uśmiech przez łzy, bo słynne zdanie „i żyli długo i szczęśliwie” nie jest przewidziane dla tych osób. A wszyscy tutaj zasługują na swoje szczęśliwe zakończenie.

Ride jest utalentowanym muzykiem, który pięknie gra na gitarze. Jednak od jakiegoś czasu nie napisał żadnej piosenki. Ćwicząc na balkonie, zauważa dziewczynę z sąsiedztwa, śpiewającą do jego... muzyki. Postanawia ją poznać. 

Sydney wyrosła w kochającym domu, jako rozpieszczona jedynaczka, ale tylko z pozoru. Była najukochańszą córeczką dopóki postępowała zgodnie z życzeniami rodziców. Gdy rzuciła studia otrzymała, to czego pragnęła - samodzielność. Przynajmniej tak myślała. W rzeczywistości tkwiła w związku bez przyszłości i sieci kłamstw utkanych przez jej najbliższych..Sydney ma chłopaka i stabilne życie. Na pozór, bo nagle wszystko wywraca się do góry nogami.

Ride i Sydney spotkali się w złym momencie. Cały czas coś ich do siebie ciągnie, mimo że starają się odepchnąć to uczucie bardzo daleko. 

Wspaniała, fascynująca i cudowna, pełna rozterek i uczuć, które nie miały prawa zaistnieć – taka właśnie jest Maybe Someday. Fenomenalna..jest brutalnym przypomnieniem, że życie to nie bajka i wszystko w nim może pójść nie tak. Powiedzenie „na zawsze i na wieczność” nie znajduje tu zastosowania, kiedy w życiu wszystko może zmienić się o sto osiemdziesiąt stopni.

Zastanawialiście się może kiedyś, jak to się dzieje, że Colleen Hoover potrafi w swoich książkach poruszyć tak trudne tematy w sposób tak naturalny, a zarazem tak piękny i rzeczywisty? Ponieważ ja zastanawiam się ciągle i nigdy nie podejrzewałam, że ktoś jest w stanie zrobić to tak idealnie… 

Zachęcić Was wszystkich do przeczytania . Funduje czytelnikom cały wachlarz emocji, daje coś jeszcze: sprawia, że chcemy jeszcze intensywniej odczuwać własne życie. I za tę inspirującą dawkę optymizmu, mimo wielu smutnych chwil w życiu bohaterów. 

Natalia :)








Udostępnij ten wpis

wtorek, 2 maja 2017

#3 "Już mnie nie oszukasz" Harlan Coben

Tytuł: Już mnie nie oszukasz
Autor: Harlan Coben 
Wydawnictwo: Albatros 
Ilość stron: 414 
Rok wydania: 2017
Ocena: 9/10 



"Kłamstwa nigdy nie umierają. Możesz chwilowo je zatuszować, jednak zawsze znajdą sposób, aby znów się ujawnić."





BĘDZIESZ MUSIAŁ SIĘ ZASTANOWIĆ NAD TYM, W CO MOŻESZ WIERZYĆ I KOMU POWINIENEŚ UFAĆ…
Maya Stern, była oficer sił specjalnych, niedawno powróciła do domu z misji w Iraku. Pewnego dnia zamontowana w jej domu ukryta kamera, mająca śledzić zachowanie opiekunki dwuletniej Lily, ukochanej córeczki Mai, nagrywa filmik z udziałem bawiącej się dziewczynki i jej ojca. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że Joe został brutalnie zamordowany dwa tygodnie wcześniej. Wytrącona z równowagi kobieta zastanawia się nad tym, co przed chwilą zobaczyła. Czy może uwierzyć w to, co widziała? Ale to przecież by oznaczało, że Joe żyje. Czy to w ogóle możliwe? Była przecież naocznym świadkiem jego zabójstwa, a po wszystkim zorganizowała mu pogrzeb. Aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, Maya musi uporać się z mrocznymi tajemnicami własnej przeszłości. Gdy tego dokona, będzie zmuszona stawić czoła nieprawdopodobnej i niekoniecznie przyjemnej prawdzie o swoim mężu… i o sobie.







Główna bohaterka Maya Stern bardzo przekonująco dotyka granic szaleństwa. Prawda okazuje się mieć wiele pokładów, zaś tajemnice wychodzą z kolejnych tajemnic. Akcja  dziejąca się na naszych oczach poddana zostaje próbie przeszłości. Wszystko ma swoje wytłumaczenie w tym, co było wcześniej. I znów tajemnica goni tajemnice, a ich odkrywanie to wyjątkowy trudny proces. Ci, którzy byli bliscy , okazują się mieć drugą twarz. Już nie tak pozytywną i otwartą na prawdę.

Za namową znajomej, Maya instaluje w domu ukrytą kamerę, ponieważ przeczuwa, że jej również może grozić jakieś niebezpieczeństwo. Pewnego dnia, podczas przeglądania nagrań odkrywa, że na jednym z nich jej rzekomo martwy mąż bawi się w salonie z ich dwuletnią córką. Maya nie może uwierzyć własnym oczom, więc wszczyna prywatne śledztwo, mające rozwikłać tę zagadkę. W grę wchodzą dwie opcje: albo jej ukochany jakimś cudem żyje,  albo ktoś pogrywa z nią w bardzo brutalną grę. W toku dochodzenia Maya dokopuje się do przeszłości Joego i odkrywa wiele nieprzyjemnych faktów. 

Po raz drugi czuję sie oszukana przez Harlana Cobena! Przez pierwszą połowę książki zawsze próbuję zagłębić się możliwie jak najlepiej w temat, później mój mózg stara się rozwiązać zagadkę, poznaję nowe fakty, intryga nabiera wyrazu, pojawiają się nowe osoby, które dodają kolejne wskazówki, wszystko się pięknie układa, już klepię się po plecach pochwalnie, że tym razem rozszyfrowałam autora zanim powieść dobiegła końca. I wtedy on to znowu robi. Omamił mnie, zamydlił oczy, namieszał w głowie, a potem poskładał misterną konstrukcję w jedną, zgrabną całość i podał na tacy.  Znowu całą moja pracę przekreśla jednym zdaniem, a fabuła obiera zupełnie inny bieg. Nie wiem jak on to robi, że wszystko trzyma się kupy. Największym plusem tej historii jest budowanie napięcia i doskonałe tłumaczenie. Ważne jest, aby tłumacz przekazał to wszystko, co jest trudne do uchwycenia w treści. 

"Już mnie nie oszukasz" pochłania się szybko, nawet zbyt szybko, ale tak jest z dobrymi książkami.  Tutaj nic nie jest oczywiste, a każda strona to kolejna niewiadoma. Bardzo Polecam! : ) 
Ja zdecydowanie sięgnę po resztę książek tego autora! :)) 

Natalia :) 







"Kiedy znasz stawkę i rozumiesz prawdziwy cel swojej misji, zyskujesz dodatkową motywację. Jesteś bardziej skupiony. Odrzucasz wszystko, co cię rozprasza. Masz jasność celu. Nabierasz siły."
Udostępnij ten wpis

#103 "Zgadnij kto" Chris McGeorge

W wieku jedenastu lat Morgan Sheppard rozwiązuje zagadkę niespodziewanej śmierci swojego nauczyciela matematyki. Mimo że wyglądała na sa...

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.