czwartek, 14 grudnia 2017

#27 "Franco" Kim Holden

Tytuł:  Franco 
Autor: Kim Holden
Wydawnictwo:  FILIA 
Ilość stron: 314
Rok Wydania:  2017
Ocena: 10/10



"Mawiają, że dom jest tam gdzie serce,Swoje zostawiam z Tobą." 




Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. 
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl


Jestem wielką fanką twórczości Kim Holden książki Kim poznałam za sprawą Promyczka, który wycisnął ze mnie wszystkie łzy i złamał serce na milion drobniutkich kawałków. Potem przyszedł czas na leczenie mojej duszy, a z pomocą przyszedł Gus -  piękna, choć przejmująca historia ku pokrzepieniu serc, w której bez pamięci się zakochałam.  Jest to ten typ książek, do których będę często wracać, a ich treść na długo pozostanie w mojej pamięci. Teraz przyszedł czas na Franco i ponownie jestem zauroczona. Zakochałam się w tej serii, a tytułowy Franco skradł moje serce i z czystym sumieniem przyznaje, że zostaje moim kolejnym książkowym mężem. 💕

" Po prostu będę ją trzymał w ramionach, ponieważ niekiedy dotyk jest jedynym sposobem, by przekazać komuś, że troszczysz się o niego bezwarunkowo. Nie wymaga skomplikowanego, głębokiego tłumaczenia."

Franco Genovese prócz tego, że jest perkusistą światowej sławy amerykańskiego zespołu Rook i definicją typowego męskiego ciacha, jest przede wszystkim utalentowanym młodym człowiekiem o gołębim sercu i ciętym dowcipie. Od zawsze wszystko skrupulatnie planował i układał we właściwym porządku, szczycąc się odpowiedzialnością. Wszystko to jednak do czasu, gdy do jego życia z przytupem wkracza piękna Gemma Hendricks.  Sympatyczna, pełna słońca realistka, która nie owija w bawełnę, nie użala się nad sobą i urzeka Franco swoim brytyjskim akcentem tak bardzo, że ten wyrzuca życiowy scenariusz przez okno. Poznają się przypadkiem, ale od samego początku coś ich do siebie przyciąga i choć dzieli ich ocean postanawiają pozostać przyjaciółmi. Los jednak lubi płatać figle, proste decyzje nie zawsze są takie łatwe, jak się wydają, a świat rządzi się swoimi prawami. Ich życie diametralnie się zmienia wraz z propozycją Franco, który pragnie spełnić marzenie Gemmy. Czy ich przyjaźń to przetrwa? O tym musicie już przekonać się sami.

„Rozśmiesza mnie. Skłania do myślenia. Motywuje. Stawia przede mną wyzwania. Wspiera, gdy tego potrzebuję. Bawi się w adwokata diabła, gdy jest to niezbędne. Lubię tę kobietę. Naprawdę bardzo ją lubię.”

Powieść napisana jest lekkim językiem, czyta się ją bardzo szybko. Akcja z każdym kolejnym rozdziałem nabiera rozpędu, a sama historia staje się coraz ciekawsza. Dużym atutem książki jest pojawiający się w niej Gus oraz jego nowa dziewczyna Scout. Nie brakuje również wspomnień o Promyczku. Postacie z poprzednich części są jasnym punktem tej historii. Dodają jej barw, urozmaicają fabułę i są łakomym kąskiem dla wszystkich fanów Promyczka i Gusa – spragnionych nowych informacji o tak lubianych postaciach.


"Uważam, że marzenia są paliwem życia. Żyjesz w pełni, kiedy starasz się je spełnić. Nie ma nagrody za bierne bezpieczeństwo."

Kim Holden przeniosła nas znowu do bohaterów i miejsc przepełnionych miłością, przyjaźnią i chęci do życia. Według mnie "Franco" jest świetnym uzupełnieniem tych dwóch książek i cieszę się, że Kim nie zapomniała o tak wspaniale wykreowanej przez nią postaci, jaką jest Franco. Mimo tego, że książka była krótka, zaledwie 320 stron, to i tak mogę z czystym sumieniem wam ją polecić, nawet jeśli nie czytaliście poprzednich, obiecuję, że się nie zawiedziecie 💗.

Do następnego 🎔💗
Udostępnij ten wpis

środa, 29 listopada 2017

#26 "Kroniki Atopii " Matthew Mather

Tytuł:  Kroniki Atopii
Autor: Matthew Mather
Wydawnictwo:  Czwarta Strona
Ilość stron: 656
Rok Wydania:  2015
Ocena: 8/10



"Czasem trzeba się zgubić, by móc się odnaleźć."



Wyobraź sobie, że pracujesz wydajniej, nie chodząc tak często do pracy. Chcesz wrócić do formy? Twój nowy sobowtór zabierze cię na przebieżkę, gdy ty będziesz opalał się przy basenie. Wyglądaj jak chcesz, kiedy chcesz i gdzie chcesz – i żyj przy tym dłużej. Sam stwórz potrzebną ci rzeczywistość. Zapisz się od razu! Za darmo!
U schyłku XXI wieku świat dochodzi do siebie po Wojnach Pogodowych. Na Atopii, wyspie-raju, prowadzi się tajne testy nowej technologii, która daje ludziom możliwość kreowania alternatywnych rzeczywistości, idealnych światów, a także przenoszenia się do nich i zatracania w nich, podczas gdy ich sobowtór zajmuje się ich realnym ciałem.
Ale Atopia, która miała być ratunkiem dla ludzkości, staje się pułapką, w której nic nie jest do końca ani rzeczywiste, ani złudne. Ludzie tracą kontrolę nad technologią, którą stworzyli. Piękny sen zamienia się w koszmar.

źródło opisu: www.czwartastrona.pl

Matthew Mather z zawodu jest inżynierem elektrykiem, a także założycielem jednej z największych firm zajmujących się dotykowym sprzętem zwrotnym. Zajmował się też nanotechnologią komputerową, systemami prognozowania pogody, genomiką, a nawet badaniami nad społeczną inteligencją. W 2009 roku postanowił wykorzystać zdobytą wiedzę i rozpocząć całkiem inną podróż. Postanowił napisać własną książkę sci-fi i tak powstały „Kroniki Atopii”.
Książka ma bardzo ciekawą strukturę. Akcja pięciu opowiadań rozgrywa się w tym samym miejscu i tym samym czasie. Choć z pozoru mogą się one wydawać różne, bohaterem jest w końcu ktoś inny, społeczność Atopii jest na tyle mała, że ów postacie znają się. Linie wydarzeń przecinają się, dzięki czemu możemy czytać o jednym wydarzeniu z kilku perspektyw. 

„Kroniki Atopii” ukazują przerażającą wizję przyszłości. Rozwój techniki jest świetny, jasne, ale nie powinien mieć aż takiego wpływu na ludzkie życie.  Technologia pcha świat do przodu i ułatwia nam życie. W popkulturze ten motyw był już wielokrotnie wykorzystywany, a artyści pokazywali nam kolejne wizje przyszłości, kiedy nawet w najprostszych czynnościach zastąpią nas roboty. Oczywiście przy okazji pojawia się mnóstwo obrazów wieszczących nam apokalipsę spowodowaną zbytnim rozwojem technologii, choć pozornie świat wyglądałby dużo lepiej. 

Bohaterowie „Kroniki Atopii” funkcjonują w świecie możliwości, kreacji, przyjemności, doznań, rozwoju. Mogą swoje życie po wielokroć uczynić piękniejszym, ciekawszym, wartościowszym, wznieść je na wyższy poziom, nadać mu nową jakość. Lecz człowiek wciąż pozostaje człowiekiem ze swoimi: słabościami, wadami, żądzami,  ranami z dzieciństwa, kompleksami, bólem, poczuciem winy. Kruchy, zraniony, zagubiony albo podły i pyszny.  Nie może poradzić sobie z jednym istnieniem – a co dopiero z kilkoma... I pomimo godnego podziwu rozmachu technologicznego jest to przede wszystkim opowieść o niedoskonałym człowieku w nazbyt doskonałym świecie. 



„Kroniki Atopii”, to dość ponura wizja przyszłości, która powinna nam uświadomić, co jest ważne. Nie my jesteśmy dla technologii, tylko ona dla nas. To my powinniśmy decydować o własnym życiu i nie polegać tylko na technologicznych wytworach. Debiut Matthew Mathera robi wrażenie i pomimo powtarzalności motywu obecnego w fantastyce, jego Atopia wyróżnia się zapleczem technicznym historii. Widać jego zamiłowanie i wiedzę inżynierską. Ciekawa pozycja dla fanów utopii w literaturze i fascynatów tego, co się może zdarzyć w przyszłości. Jest to lektura warta przeczytania. Polecam!

Za możliwość recenzji dziękuje Wydawnictwu Czwarta Strona


Udostępnij ten wpis

sobota, 25 listopada 2017

#25 CzaroMarownik Kalendarz 2018



Tytuł: CzaroMarownik 2018
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 448
Data wydania: 13 października 2017
Moja ocena: 10/10





Pełen pozytywnych myśli na każdy dzień - CzaroMarownik 2018 – magiczny kalendarz.
Jeśli szukasz niepowtarzalnego kalendarza, który każdego dnia doda odrobinę magii do twojego życia, to najlepszym wyborem będzie CzaroMarownik. Ten wyjątkowy kalendarz stworzono dla kobiet takich jak Ty, które chcą czegoś więcej niż zwykłego kalendarium.Dzięki niemu każdy dzień możesz zacząć magicznie i pozytywnie, bo poza dawką magicznych inspiracji CzaroMarownik oferuje również porcję pozytywnej energii. Każda strona kalendarza zawiera podstawowe informacje astrologiczne oraz kieruje do czytelnika pozytywne przesłanie.CzaroMarownik to również świetny poradnik, w którym znajdziesz mnóstwo artykułów, praktycznych porad i przepisów w dziedzinie urody, zdrowia i mody.
Z CzaroMarownikiem 2018 czeka cię wspaniały rok. Daj się zaczarować!

źródło opisu: http://www.empik.com/czaromarownik-2018-magiczny-k...(?)

„Przychodzimy na świat tylko z jednym obowiązkiem - mamy być sobą”




CzaroMarownik 2018” zdecydowanie wyróżnia się na tle innych kalendarzy wyjątkowo ładną, elegancką okładką, która naprawdę przykuwa oko. Kolejnymi plusami są dobrej jakości papier oraz detale takie jak zakładka, która w praktyce jest bardzo przydatna.

Odpowiedni kalendarz to niezbędnik każdej kobiety. Niestety najczęściej trafiałam na takie, które nie spełniały moich oczekiwań. Podejrzewam, że innych kobiet też. Co było w nich najbardziej irytujące? Bardzo mało miejsca przy większości dat i tym sposobem się okazywało, że została pusta kartka w dniu, gdy planów nie było, a w dniu, gdy miałam masę rzeczy do zrobienia - brak miejsca, by to zapisać. Tutaj w końcu każdy dzień został doceniony i posiada osobną stronę. Brawo! Po każdym tygodniu znajduje się strona z poradami, ciekawymi kwestiami dotyczącymi życia codziennego, poradami jak zmienić niektóre nawyki, drobnymi elementami magii - 52 strony z ciekawymi dodatkami, z pewnością każdej z nas pozwolą znaleźć coś dla siebie.

„Twórz własne szczęście! Jeśli nie lubisz czegoś w swoim życiu… Spróbuj to zmienić!”


Co jeszcze znajdziemy w kalendarzu na 2018 rok? Po pierwsze horoskop na nadchodzący rok dla każdego znaku zodiaku, a w nim informacja co nas czeka na płaszczyźnie zawodowej i miłosnej. W Czaromarowniku znajdziecie również całą masę porad z zakresu zdrowia, urody, a także naturalnych kosmetyków. Interesującymi wątkami będą informacje dotyczące zdrowego żywienia, a także roślin w Waszych domach i ogrodach.

Dla mnie ten kalendarz to będzie coś nowego w 2018 roku, co bardzo chętnie odkryję. Myślę, że każda z nas znalazłaby w nim, coś czego szuka. I szczerze, to z niecierpliwością czekam, aż będę mogła w końcu w nim coś zapisać. Z pewnością, przyniesie mi to wiele frajdy!


"Prawdziwa kobieta nie ma czasu, pieniędzy i w co się ubrać. Zawsze ma rację. Z niczego potrafi zrobić zupę i awanturę."


To jak ? odhaczone czy pora na spore zakupy ?  🙂

Piąteczka ✋✋❤




Udostępnij ten wpis

sobota, 18 listopada 2017

#24 "Lato koloru wiśni" Carina Bartsch


Tytuł:  Lato koloru wiśni 

Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo:  Media Rodzina 
Ilość stron: 496
Rok Wydania:  2015
Ocena: 10/10


"Moja teoria, że mężczyźni przychodzą

na świat z wadą mózgu, 
potwierdzała się z każdym dniem."




Lekkie love story utrzymane w konwencji romansu akademickiego. Emely, obdarzona odrobinę sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa, szczerze cieszy się z przeprowadzki jej najlepszej przyjaciółki do Berlina. Nie wie jeszcze, że szalona Alex zamierza zamieszkać w mieszkaniu swojego brata, przystojnego, szmaragdowookiego bruneta, z którym Emely łączą niemile wspomnienia. Na szczęście wkrótce dziewczyna otrzyma romantyczny mail od tajemniczego wielbiciela...
źródło opisu: http://mediarodzina.pl/

"A przecież książki to jeden z najcenniejszych darów na ziemi. Kunsztownie zestawione słowa, które zmieniały się w melodię, a potem w obrazy. Białe, puste kartki, na których powstawały światy większe od wszechświata. Przestrzenie, które wciągały ludzi i kazały im zapominać o wszystkim wokół. Literatura była magicznym zaklęciem, któremu całkowicie uległam."

Emely już od trzech lat studiuje literaturoznawstwo w Berlinie, jednak z dala od swojej rodziny i przyjaciół często czuła się niekompletna i brakowało jej ich towarzystwa. Dlatego gdy dziewczyna dowiaduje się, że jej najlepsza przyjaciółka Alex przeprowadza się do Berlina i że będzie mieszkać niedaleko niej, to Emely nie może posiadać się ze szczęścia. Obydwie razem dorastały w małej mieścinie Neustadt i już od dziecka były dla siebie jak rodzone siostry. Zawsze były ze sobą blisko, a ich przyjaźń była jedynym stałym i pewnym elementem w życiu Emely. Jednak z przyjazdem Alex wiąże się również jeden mały, ale za to bardzo istotny problem – starszy brat najlepszej przyjaciółki Elyas …

Emily jest gotowa zrobić wszystko, aby tylko uniknąć z nim spotkania, jednak dziewczyna zdaje sobie sprawę, że jest to nieuniknione. Po siedmiu latach znów musi zmierzyć się ze swoimi dawnymi uczuciami, które być może tak naprawdę nigdy nie wygasły. Elyas zrobił kiedyś coś, co sprawiło, że dziewczyna nawet po tylu latach nie jest w stanie mu wybaczyć. Emily z całego serca go nienawidzi i miała nadzieję, że już nigdy nie będzie musiała na niego patrzeć. Niedługo dziewczyna przekona się, że to wcale nie jest takie proste wyrzucić Elyasa ze swojego życia, czy tym bardziej z serca …


"Miłość jest piękna, twierdziła większość ludzi, a ja zadawałam sobie pytanie, dlaczego tak okropnie boli."

Od dawna kusiła mnie ta książka, a to głównie dzięki temu, że dosyć dużo osób ją polecało. Sama musiałam przekonać się co takiego wszyscy w niej widzą. I nie spodziewałam się, że okaże się aż taka dobra.

Wciągnęłam się już od pierwszych stron i wprost nie mogłam się oderwać. Może nie była oryginalna, ani nic z tych rzeczy, ale zawierała duże elementów, które mnie urzekły. Autorka umiejętnie budowała akcję i muszę przyznać, że nie było momentu, przy którym czułabym się znużona, a wręcz przeciwnie – dostarczyła mi mnóstwa emocji i sprawiła, że z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów.

Największą zaletą tej powieści byli niezwykle barwni i wyraziści bohaterowie. Od samego początku moją sympatię zyskała Emely. Chociaż czasami potrafiła mnie zirytować, to nadrabiała swoim ciętym językiem i ironicznym poczuciem humoru. Nie raz z jej powodu wybuchałam śmiechem, szczególnie, gdy miała do czynienia z Elyasem. Z kolei on całkowicie mnie zauroczył. Z wielką chęcią wyciągnęłabym go z kart powieści i przeniosła do siebie. Miał w sobie pewien urok, który czynił go odmiennym od reszty i to mnie w nim fascynowało. Dodam do tego jeszcze to, jak dzielnie znosił kapryśny charakter Emely. To facet ideał – z silnym charakterem i ciekawą osobowością. Ale chyba najbardziej cenię w nim wytrwałość i pewną delikatność, która w niektórych momentach u niego zauważałam.

„Czasami uświadamiamy sobie różne rzeczy dopiero, kiedy o nich opowiemy. Jeśli zachowujemy je dla siebie, możemy je upiększać, zniekształcać, a nawet wypierać. Wypowiedziane – stają wyraźnie przed oczami”.

Carina Bartsch wykonała kawał świetnej roboty! Już dawno nie czytałam książki, gdzie pomiędzy bohaterami byłaby tak olbrzymia i przyprawiająca o dreszcze chemia! Dodatkowo łączy ich przeszłość, która odgrywa ważne, chociaż nie kluczowe znaczenie. Czytelnik jest wkręcony w każdą emocję, w każdą myśl głównej bohaterki. Autorka zmusiła mnie do przeżycia i zmierzenia się z dawnym bólem Emely, do zrozumienia jej nienawiści względem Elyasa, do poznania pobudek z jakich postanowiła brnąć w internetową znajomość z Lucą, jednocześnie nie zastanawiając się nad przyszłością ich relacji. Każde kolejne spotkanie Emely i Elyasa jest bardzo emocjonujące i pochłaniające, naelektryzowane i pełne napięcia, przez co tę powieść pożera się niemal na raz!

Podsumowując, Lato koloru wiśni to książka, która urzekła mnie już od pierwszego spotkania z bohaterami. Nie brakuje w niej trudnej miłości, czy ciekawych postaci, których wprost nie da się nie lubić. Jestem zafascynowana tą opowieścią, szczególnie po końcówce, która pozostawiła w mojej głowie mnóstwo pytań, na które muszę szybko poznać odpowiedzi. Potrafi wciągnąć na długie godziny i wywołać szeroki uśmiech na twarzy. Jestem pod dużym wrażeniem. Gorąco ją polecam, bo jest naprawdę dobra. 


„Życie może się skończyć w ułamku sekundy. Bez ostrzeżenia, bez szans, by zdążyć coś jeszcze załatwić, coś, co mogłoby być ważne. Tak długo wypieramy ten fakt ze świadomości, aż nie przytrafia się to komuś, kogo kochamy. Dopiero wtedy uczymy się doceniać drobiazgi. Dociera do nas, co jest ważne w życiu, a przede wszystkim – kto jest ważny”.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Media Rodzina

Udostępnij ten wpis

sobota, 11 listopada 2017

#23 "It Ends With Us" Colleen Hoover

Tytuł:  It ends with us
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 320
Rok Wydania: 11 października 2017
Ocena: 10/10


"Niektórzy ludzie po prostu działają na innych uspokajająco."



Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.
Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.
Gdyby złamane serce mogło przybrać jakąś formę, stałoby się tą książką. Odważna i głęboko osobista powieść Colleen Hoover zdobyła w 2016 roku nagrodę czytelników Goodreads Choice Awards za najlepszy romans.
źródło opisu: www.empik.com

"Nie ma czegoś takiego jak źli ludzie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy czasami robią złe rzeczy."

Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić.
Lily Bloom i Ryle Kincaid spotykają się na dachu w momencie, gdy oboje są w życiowym dołku. Ona właśnie pochowała ojca, który kojarzył jej się jedynie z potworem, zaś on głęboko przeżył śmierć jednego ze swoich pacjentów. Między dwojgiem rodzi się pewien rodzaj fascynacji. Ona prowadzi kwiaciarnię dla tych, którzy nie przepadają za kwiatami, on jest świetnym neurochirurgiem. Razem czują się dobrze, jak nigdy. I chociaż tu historia mogłaby się zakończyć, to jednak to jest dopiero początek... Oboje jednak skrywają bolesną przeszłość, a ich przyszłość też nie jest usłana różami.  W życiu jest tak, że nic co piękne nie trwa wiecznie. Związek Lily i Ryle'a wydaje się być niemal doskonały, jednak to co kryje się pod tą ułudą jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan. Kilka lat temu Lily była dla niego bezpieczną przystanią, tym razem to on może jej się odwdzięczyć i udzielić pomocy, której potrzebuje. Czy jednak Lily będzie na tyle odważna by zmierzyć się z własnymi problemami? Jak więc zakończy się ich historia?

„Błędne koła istnieją, bo strasznie trudno je przerwać. Wymaga to olbrzymiego bólu i odwagi, by odrzucić utarty wzorzec. Czasami wydaje się, że łatwiej byłoby dalej trwać w błędnym kole, niż zmierzyć się ze strachem i skoczyć, ryzykując, że nie wyląduje się na nogach.”

Świetnie wykreowani główni bohaterowie. Nie są to osoby, które mają tylko jedną stronę osobowości, jak się często spotyka w powieściach, lecz są bardziej złożeni, wraz ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami.
Lily bezsprzecznie stała się moją ulubioną postacią. Zakochujemy się w niej na początku i śledzimy jej losy z fascynacją. Przeżywamy z nią wszystkie wydarzenia, szczęśliwe lub nie. Odczuwamy jej emocje całym sobą i najprościej mówiąc po prostu się z nią niesamowicie zżywamy. Byłam dumna z tego jaka okazała się być odważna i jak postanowiła przejąć władzę nad własnym życiem. Chciałabym być nią, gdy dorosnę.
Ryle jest postacią, która najbardziej mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że jest to jeszcze możliwe. Nawet po tym wszystkim co się wydarza z jego winy, nie jesteśmy w stanie go znienawidzić. Wręcz przeciwnie, bo współczujemy, choć jest winny temu, co się wydarzyło.
Atlas urzeka swoją charyzmą i troską o Lily. To facet, na którego zasługuje każda kobieta. Trudno go nie polubić, tak samo jak Alyssy, która była najlepszą przyjaciółką jaką Lily mogła sobie wymarzyć, i Marshalla, który zawsze potrafił rozbawić w odpowiednich momentach.
Choćbym połączyła wszystkie emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania wyżej wymienionej książki, nie byłabym w stanie opisać tego, co czułam i co nadal po jej skończeniu czuję. Kończąc ostatnią stronę leżałam i patrzyłam się w sufit z pytaniem, dlaczego ona znowu mi to robi? 

"To zatrzymuje się tutaj. Ze mną i z tobą. To kończy się z nami."

Autorka w swojej twórczości ukazuje różne rodzaje miłości, a historie, które tworzy zawsze są pełne emocji. Nie inaczej jest z "It Ends with Us", która jest o wiele bardziej wyjątkowa od innych jej książek i za nią bardzo ją podziwiam i szanuję. Jest to bardzo osobista powieść, której napisanie musiało wymagać olbrzymiej odwagi. Czasem człowiek jest zapatrzony tak bardzo w ukochaną osobę, że nie potrafi spojrzeć na swoją sytuację obiektywnie. Robi sobie nadzieję, tłumaczy, że to przecież niemożliwe. Rzeczywistość jest niestety zupełnie inna. I co wtedy? Hoover ma na to odpowiedź - nie można się oszukiwać przez całe życie, trzeba uwierzyć w siebie i iść na przód. Nie jest to możliwe bez wsparcia bliskich osób. 
"It ends with us" pokazuje, że w życiu nic nie jest czarno-białe. Czasem zastanawiamy się, dlaczego inni ludzie w określonych sytuacjach zachowują się tak, a nie inaczej. Nie możemy zrozumieć dlaczego trwają w swojej beznadziejnej sytuacji. Hoover przybliża nam sposób myślenia takich osób, dzięki czemu wiemy, jak trudne dla nich jest podjęcie decyzji zmieniającej całe ich dotychczasowe życie. 
Niesamowita - to słowo pierwsze przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o "It Ends with Us". Czytałam prawie wszystkie wydane dotychczas powieści tej autorki i żadna nie sprawiła, że byłam tak wzruszona, jak właśnie ta książka. Jeśli ktoś się zastanawia, czy warto zapoznać się z jej treścią, to odpowiedź jest prosta: MUSICIE przeczytać "It Ends with Us".  

Jaką decyzję podejmie Lily? Koniecznie przeczytajcie tę książkę, bo uważam że bardzo was zaskoczy i zachwyci tak jak mnie. 


Do nastepnego 💗 
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 6 listopada 2017

Przysłowiowy tag ❤





Dziś przychodzę do Was z czymś zupełnie innym, a mianowicie Kochana Kinia z bookwormpl zaprosiła mnie do Przysłowiowego Tagu. Dziękuję Kochana :*.



1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – czyli książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.

Jak dla mnie to zdecydowanie "Ugly Love" Colleen Hoover. Jedna z moich ulubionych książek; historia, którą zawsze będę nosiła w swoim małym czytelniczym serduszki <3
Z chęcią przeczytałabym dalesze losy Tate i Milesa. 





2. Co za dużo, to niezdrowo – czyli kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.

Chyba mam szczęście. Każda seria, którą czytałam podobała mi się. Zarówno pierwsze jak i kolejne części. 







3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – czyli książka, którą mogę czytać wielokrotnie.

Nie potrafię logicznie wyjaśnić, jaki jest fenomen tej książki, jednak ponownie muszę tu o niej wspomnieć, bo za każdym razem, gdy ją czytałam ( a czytałam ją już jakieś trzy razy) zakochiwałam się w niej coraz bardziej <3. Mam do niej sentyment, zdecydowanie ♥ 




4. Stary, ale jary – czyli ulubiona książka z dzieciństwa.

"Kubuś Puchatek" Alan Alexander Milne, bo kto nie Kochał Puchatka w dzieciństwie ? ♥
"Przyjacielu, jeśli będzieci Ci dane żyć sto lat, to ja chciałbym żyć sto lat minus jeden dzień, abym nie musiał żyć ani jednego dnia bez Ciebie" ♥

5. Nie taki diabeł straszny – czyli książka, która mnie miło zaskoczyła.

"Zanim się pojawiłeś" - spotkałam się z różnymi opiniami na temat tej książki.. i przyznam szczerze, że chciałam już ją sobie odpuścić, ale tak bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam. Książką mimo tego, że złamała mi serce swoim zakończeniem bardzo mi się podobała. 

6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca – czyli książka, która rozczarowała mnie swoim zakończeniem.

Długo myślałam nad odpowiedzią i nie potrafię wybrać żadnej książki. 





7. Wyśpisz się po śmierci – czyli książka, w którą tak się wciągnęłam, że mogłabym zarwać przy niej nockę.

"It ends with us" Mogłabym zarwac ? ja dla niej zarwałam i nie żałuje tego. Książka jest przepełniona takimi emocjami, że nie sposób było się od niej uwolnić... po prostu się nie dało pochłonęłam ją w momencie. Zdecydowanie warta zarwania ! Ale przekonajcie sie sami ♥





8. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – czyli książka z najlepszymi dialogami.

Ciężko mi tutaj wybrać jedną pozycję, zależy też od gatunku. Ale z pewnością większość z książek Hoover. ♥

9. Raz na wozie, raz pod wozem – czyli książka, która miała dużo zwrotów akcji.

"Ocalałe". To co się tutaj działo przechodzi ludzkie pojęcie! Książka jest świetnie napisana i skonstruowana. Jest pełna tajemnicy i niedopowiedzenia, napięcie rośnie a autorka zamiast odsłaniać karty, wręcz je skrywa, pozostawiając czytelnika w stanie zawieszenia i zaintrygowana. Zdecydowanie warto czekać na premierę w Lutym 2018! 




10. Pierwsze koty za płoty – czyli książka, przez którą nie mogłam przebrnąć.

Taki problem miałam z " Nie zabierajcie mi dziecka" - Cathy Glass. Po prostu nie potrafiłam się wgryźć w tę książkę. A kiedy w końcu wciągnęłam się w fabiułę, powieść bardzo mi się nie spodobała. 






11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu – czyli książka, którą zna prawie każdy.

"Pamiętnik" N.Sparks. Czy jest tu ktoś, kto jej nie zna lub nie oglądał filmu? To jest jedna z piękniejszych książek o miłości. Pozycja do nadrobienia, dla tych którzy jeszcze jej nie poznali!






12. Co ma wisieć, nie utonie – czyli książka, której zakończenie przewidziałam w trakcie czytania.

"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman. W sumie nie wiem, czy książka miałaby sens, gdyby zakończenie było inne, ale mimo chwili wątpliwości, po prostu czułam, jak to będzie z tym zakończeniem...




13. Od przybytku głowa nie boli – czyli ulubiona powieść licząca ponad 400 stron.

ZDECYDOWANIE! "Promyczek" Kim Holden. Promyczek faktycznie jeste lekturą obowiązkową. Ta historia nie da o sobie zapomnieć przez długi czas. Na pewno poruszy nawet najtwardszego czytelnika. Serdecznie Polecam. ! 




14. Wszystko co dobre szybko się kończy – czyli ulubiona książka licząca mniej niż 200 stron.

I tutaj zaczynają się prawdziwe schody. Jedyne co mi przychodzi do głowy to "Mały Książe" To wprost wspaniałe, że w jednej książce można zawrzeć tyle mądrości życiowych. 


15. Być kulą u nogi – czyli książka, w której występuje trójkąt miłosny.

Wiele było takich książek, ale pierwsze na myśl przyszła mi saga "Zmierzch" Stephanie Meyer. 


16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni – czyli autor, którego przeczytałam więcej niż jedną książkę/serię i każda z nich mi się podobała.

Moja cudowna i niesamowita Colleen Hoover <3 Kocham książki tej wspaniałej Kobiety ! <3 Zdecydowanie podobała mi się każda z przeczytanych książek. ! ♥

17. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda – czyli bohater, który czuje się niekomfortowo w sytuacji, w jakiej się znalazł.

Clay z Trzynastu powodów Jaya Ashera. Wydaje mi się, że kto czytał ten się ze mną zgodzi. 

18. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni – czyli bohater, który pod wpływem różnych czynników dorośleje.

Kwiat pustyni- Waris Dirie 

Historia większości chyba znana: mała dziewczynka poddana zabiegowi obrzezania, w obliczu dramatycznym i niegodnych losów ucieka z rodzinnego domu by znaleźć schronienie, a przypadkowo staje się najbardziej znaną modelką. ♥


To by było na tyle :)  Jeszcze raz dziękuję Kini za nominację ! ;) Bawiłam się świetnie <3 

Do zabawy zapraszam:



Miłej zabawy Kochane ❤💙💖

Udostępnij ten wpis

wtorek, 31 października 2017

#22 "Początek wszystkiego" Robyn Schneider

Tytuł: Początek Wszystkiego
Autor: Robyn Schneider
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 320
Rok Wydania:  2017
Ocena: 9/10


"Była tak swobodna i pełna naturalnego wdzięku, że to aż bolało, i wiedziałem, że nigdy, nawet za milion lat, nie wybierze kogoś takiego jak ja."



Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.
Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.
Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.
Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.

 źródło opisu: materiały wydawnictwa



Wystarczy jeden moment, by czyjeś życie zmieniło się nieodwracalnie. Dla jednych będzie to przypadkowe spotkanie niezwykłego człowieka, a dla innych urwana głowa. Ezra niedawno uległ wypadkowi, którego skutki będą mu towarzyszyły już zawsze. Zanim do niego doszło, był świetnie zapowiadającym się tenisistą, przed którym kariera stała otworem, i jednym z najbardziej popularnych chłopaków w szkole, miał paczkę przyjaciół i dziewczynę należącą do drużyny cheerleaderek. Jedna noc wszystko wywróciła do góry nogami. Kim teraz jest Ezra? On sam tego jeszcze nie wie.
Początek nowego roku w szkole osładza mu pojawienie się nowej uczennicy. Cassidy jest zupełnie inna od dziewczyn, z którymi umawiał się Ezra. Fascynuje go jej niezwykła osobowość. Wkrótce Cassidy wciągnie go do swojego świata, gdzie kolekcjonuje się przygody i dziwne słowa, i na zawsze odmieni jego życie.


''Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. Popularny sportowiec. Tajemnicza nowa dziewczyna. Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć.''


Ezra jest bohaterem sympatycznym, a nawiązanie z nim więzi jest zadziwiająco łatwe. Czułam jego lęki, rozumiałam obawy i emocje, które targały chłopakiem. Jego marzenia legły w gruzach, dlatego trudno jest odnaleźć się wśród rówieśników.  Bardzo go polubiłam, co do tej dziewczyny to mam mieszane uczucia.  Już na pierwszy rzut oka widać, że dziewczyna ma problemy, a żywiołowość stanowi pewną formę ucieczki. Bardzo podejrzliwie podeszłam do Cassidy i nigdy całkowicie jej nie polubiłam. 
Cassidy to pełna życia dziewczyna, która skrywa w sobie tajemnicę. Może sprawiać wrażenie egoistycznej, ale Ezra z łatwością ulega jej urokowi. Czytelnik obserwuje jak z czystego kumpelstwa, w sposób nienachalny i nieprzesadzony, zaczyna się rodzić coś więcej. Coś intensywnego, ale niepewnego.  Ezra jest w stanie zacząć żyć na nowo. Rozpiera go energia i wiara w to, że może być lepiej. Zaczyna inaczej widzieć życie i co ciekawe, wcale nie tęskni za dawnym sobą. Wypadek samochodowy zmienił jego postrzeganie świata, a Cassidy zaczęła je kierować na odpowiednie tory. Jednak w tej dziewczynie jest coś tajemniczego… Coś, co w każdej chwili może wybuchnąć. No i wybuchło! Cieszy mnie fakt, że autorka poprowadziła bieg wydarzeń właśnie w taki sposób. Mamy tutaj nagły zwrot akcji, który wprowadza porządne zdezorientowanie, a w sercu czytelnika zasiewa sporą dawkę niepewności, która trzyma go w napięciu aż do ostatniej strony. 


"Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele."


Prosty język, duża ilość dialogów i szybka akcja, sprawiają, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Akcja w większości rozgrywa się w szkole, a autorka porusza problemy nastolatków. Wiernie oddaje ich uczucia, nie przerysowuję doświadczeń nastolatków. Pani Schneider bardzo umiejętnie odzwierciedliła przeżycia bohaterów. Książa idealna dla młodzieży, ale ja świetnie bawiłam się podczas czytania. Momentami wzruszająca, ale przede wszystkim zabawna i z dużą ilością dziwnych słów oraz metafor, które można analizować i wyciągać własne wnioski.

Początek wszystkiego to tytuł, który idealnie pasuje do treści. Po wypadku Ezra musi na nowo odkryć siebie i znaleźć inną drogę, którą ma podążać. Porzuca fałszywych przyjaciół, i dołącza do grupy swojego starego przyjaciela Tobiego. Ta różnorodna paczka okazuje się być o wiele bardziej wyrozumiał i życzliwa niż zapatrzeni w siebie sportowcy, a w wróceniu do "życia" najbardziej pomaga mu Cassidy. Dziewczyna pokazuje, że warto być zawsze sobą i tylko sobą, bo życie jest zbyt ulotne na jakiekolwiek udawanie. Właśnie to mądre przesłanie jest kolejnym elementem, który przekonuje mnie do tej książki i sprawia, że tak bardzo mi się spodobała.

Muszę przyznać, że Początek wszystkiego zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałam się kolejnej, zwyczajnej młodzieżówki i ta książka nią jest, ale coś sprawia, że wyróżnia się na tle wszystkich powieści kryjących się pod tym gatunkiem. Nie zawiedziecie się!


"Wciąż uważam, że każde życie, nieważne jak mało wyjątkowe, ma swój jeden tragiczny punkt zwrotny, po którym dzieje się wszystko, co naprawdę ma znaczenie. Ta chwila to katalizator - pierwszy krok w równaniu. Ale poznanie pierwszego kroku nic ci nie da - dopiero to, co nadchodzi później, odpowiada za ostateczny wynik."
Do następnego ❤💗♥
Udostępnij ten wpis

niedziela, 15 października 2017

#21 "Kroniki Jaaru" Adam Faber

Tytuł: Kroniki Jaaru
Autor: Adam Faber
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 456
Rok Wydania:  2017
Ocena: 8/10



"Na krótki moment czas zatrzymał się ponownie, by po chwili ruszyć i nigdy  już nie zostać zatrzymanym".





Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? ​​

źródło opisu: http://czwartastrona.pl


"Czy to wszystko mogło być tylko złudzeniem? Czy mogło się jej tylko śnić?Zresztą... Jawa czy sen - jakie to miało znaczenie?"


Piękny i unikalny świat wykreowany przez Adama Fabera przyciąga. Czytając „Księgę luster” mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do baśniowej krainy pełnej magii i fascynujących stworzeń. W powieści tej znajdziemy fery, jednorożce, nimfy oraz niebezpieczne likantusy. Powieść napisana jest w bardzo przystępny sposób. Czyta się ją bardzo łatwo i szybko. Nie jest napisana w zawiły sposób, przez co czytelnik od razu odnajdzie się w świecie wykreowanym przez Adama Fabera.
Bohaterowie również są poprawnie skonstruowani. Ci co mają wzbudzać naszą sympatię, oczywiście to robią, natomiast postaci złych, nie da się lubić. „Księga luster” jest powieścią przez to dość schematyczną, jednak broni się ciekawą kreacją świata i intrygującą, choć prostą, fabułą.


Kate Hallander jest osobą, która nie wierzy w magię, uważa to za wymysł dziwnych ludzi, jednak kiedy trafia do magicznej krainy, musi się do niej szybko przyzwyczaić ponieważ przez głupotę jednego z młodych ferów, czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo. Jeżeli chodzi o samą postać Kate to naprawdę się cieszę, że autor nie wyidealizował jej na wspaniałą, piękną i niezwykle dojrzałą bohaterkę, jak to się często dzieje w powieściach młodzieżowych. Przyjemnie było zagłębić się w magiczny świat, w otoczeniu bohaterki, która ma bardziej beztroskie podejście do życia.


"Wiatr, słońce i niebo zdawały łączyć się z nią. Każda część tego świata była jej częścią i nawet gdyby Kate teraz spadła, nie zginęłaby, tylko stopiła się z tym wszystkim."


Autor prostym językiem przenosi nas do niesamowitej krainy, która z każdym krokiem pobudzała moją wyobraźnię i wybuchała tysiącami barw. Adam Faber stworzył nie tylko wiarygodną i ciekawą główną bohaterkę, ale bardzo dużo uwagi poświęcił do wykreowania Jaaru - widać jak na dłoni każdy szczegół dzięki czemu obraz tego tajemniczego miejsca bardzo łatwo pojawia się w wyobraźni czytelnika. Nic więc dziwnego, że z przyjemnością wkroczyłam do tego świata i śledziłam przygody Kate. Tym bardziej, że autor pokusił się nie tylko o wątki fantastyczne, ale również perypetie miłosne. 

Z jednej strony Kroniki Jaaru były niezwykle przyjemną lekturą i niezwykle szybką. Książka może wydawać się gruba, jednak ze względu na wielkość czcionki, nie jest to historia aż taka długa. I jeżeli jesteśmy już przy tematach akcji. Czegoś mi tutaj zabrakło. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że jest to książka dla młodszych czytelników, jednak myślę, że mogłoby wydarzyć się tutaj coś więcej, tym bardziej, że niektóre wydarzenia były przewidywalne. Kroniki Jaaru to cudowna pozycja dla dzieci, którą z czystym sercem mogę polecić. 
"Muzyka unosiła się na wietrze, ale była tak delikatna, że nie dało się jej dokładnie uchwycić. Kate słyszała ją zresztą bardziej w sobie samej niż w uszach."

Nie rozumiem tego porównania Kate do Harry'ego Pottera. Nie będę zgłębiać się w temat, ponieważ - aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie czytałam żadnej części tej sagi. Mimo to nie sądzę, żeby Kate była jak Harry Potter. Kompletnie tego nie pojmuję. Harry ma wokół siebie przyjaciół czarodziei, chodzi do szkoły magii, zna liczne zaklęcia. Zawsze robi wszystko spontanicznie, na zasadzie co będzie to będzie. Przynajmniej ja to tak odczuwam. Jeśli chodzi o Kate to w tym tomie dopiero zapoznaje się ze światem magii. Właściwie, dopiero go odkrywa. 

Na pewno zauważyliście piękną okładkę tej książki. Przykuwa wzrok i kusi czytelnika. Nie ukrywam, że jestem okładkową sroką i cieszę się, że mam tę książkę w swojej biblioteczce. Książkę czyta się szybko, język jest prosty i zrozumiały. Jeśli chcecie się przekonać na własnej skórze to sięgnijcie po tę książkę. Ja chętnie sięgnę po drugi tom i poznam dalsze przygody Kate w świecie magii. 

Do następnego 🎔♡❤

Za egzemplarz  dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu | Czwarta Strona







Udostępnij ten wpis

czwartek, 5 października 2017

#20 "Tysiąc odłamków ciebie " Gray Claudia

Autor: Claudia Gray
Tytuł: Tysiąc odłamków ciebie
Seria: Firebird
Tom: I 
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 352
Rok Wydania: 10 maj 2017
Ocena:  9/10


"Wiatr wył na dworze, szarpał oknem i gałęziami drzew,jakby chciał się zemścić za to,że został zamknięty za drzwiami" 



Rodzice Marguerite Caine są słynni ze swoich przełomowych odkryć w dziedzinie fizyki. Światło dzienne ujrzał właśnie najbardziej niezwykły z ich wynalazków, pozwalający przeskakiwać pomiędzy wymiarami i mogący zrewolucjonizować naukę. Wtedy jednak ojciec Marguerite zostaje zamordowany, zaś sprawca – jego przystojny, małomówny asystent Paul – ucieka do innego wymiaru.
Margueritenie zamierza pozwolić, by człowiekowi, który zniszczył jej rodzinę, uszło to na sucho. Wyrusza w pościg za Paulem przez różne wszechświaty, za każdym razem przeskakując do innej wersji samej siebie. Ale po drodze spotyka alternatywne wersje dobrze znajomych ludzi – w tym Paula, którego życie coraz ściślej splata się z jej życiem. Niebawem będzie musiała zacząć się zastanawiać, czy Paul naprawdę jest winny – i co czuje jej własne serce. Później zaś odkryje, że prawda o śmierci jej ojca jest o wiele bardziej złowroga niż się tego spodziewała. Tysiąc odłamków Ciebie zabiera czytelników w podróż po zachwycająco złożonych wszechświatach, gdzie los jest nieunikniony, prawda jest nieuchwytna, zaś miłość pozostaje największą z tajemnic.
źródło opisu: materiały wydawnictwa


"Każda forma sztuki to inny sposób spoglądania na świat. Inna perspektywa, inne okno. Zaś nauka jest najwspanialszym z tych okien. Można zobaczyć przez nie cały wszechświat... Więc to tak, jakbyśmy podarowali sobie nawzajem cały świat, przewiązany wstążką" 


Wyobrażaliście sobie kiedyś, co by było, gdybyście mogli przemieszczać się pomiędzy wymiarami, zobaczyć swoich sobowtórów, posmakować życia, które wiodą, poznać wszystkie te możliwości, które otwiera przed Wami dany wymiar, a które jednak w pewnym stopniu pozostają dla Was nieosiągalne? Czy zdecydowalibyście się na taki przeskok do tego innego, tajemniczego, całkowicie nieznanego Wam wymiaru, czy jednak zrezygnowalibyście z tej okazji, ciesząc się tym, co trwa tu i teraz, Waszym własnym życiem?

Motyw podróży między wymiarowych nie jest pomysłem nowym, można znaleźć go w kilku książkach i filmach. Nie umniejsza to jednak pomysłowi na tę historię, gdzie bohaterowie przemieszczają się między światami w celach zupełnie innych niż ich badanie. Jakie to cele, trudno powiedzieć, bo autorka tak nakreśliła akcje i wytworzyła kilka naprawdę ciekawych jej zwrotów, że wszystko zmienia się dość często. 

"Nikt nigdy nie pokładał we mnie takiej wiary. Znowu poczułam te ukłucie w sercu, sprawiające, że poczułam się, jakbym została otwarta i zdemaskowana, a jednak z jakichś powodów czułam się szczęśliwsza niż kiedykolwiek". 


Claudia Gray postawiła sobie wysoko poprzeczkę - spróbowała stworzyć książkę, która wyróżnia się na tle innych za sprawą oryginalnego pomysłu jakim są między wymiarowe podróże. Dorzuciła do tego ciekawą fabułę, oraz interesujących bohaterów i wyszła jej z tego naprawdę dobra historia, która zostanie w mojej pamięci na dłużej. Bardzo fajne było również to, że autorka nie przesadzała z nadmiarem akcji - bo nieraz zdarza się, że jeden wątek goni drugi, przez co naprawdę ciężko się odnaleźć w takiej lekturze, a tej akcji jest po prostu za dużo. W tej pozycji akcja przeplata się ze spokojniejszymi wątkami, dzięki czemu czytelnik może na chwilę odpocząć, aby po kilku rozdziałach znów poczuć dreszczyk emocji, jeszcze większy niż poprzednio.

Jeśli chodzi o wątek miłosny to fajne było to, że nie był on wciśnięty na siłę, a relacja między bohaterami rozwijała się stopniowo. Powiem wam szczerze, że kibicuję tej parze, byli naprawdę słodcy i nieprzerysowani, a to uczucie między nimi bardzo ładnie dopełniło całą historię. Końcówka naprawdę mnie zaskoczyła, chociaż można było się pogubić w niektórych momentach to jakoś dałam radę i koniec końców jestem naprawdę usatysfakcjonowana takim zakończeniem.

"Zawsze myślałam, ze prawdziwa miłość potrzebuje czasu. Pojawia się dopiero wtedy, kiedy się znacie, ufacie sobie nawzajem. Po dniach, tygodniach lub miesiącach spędzonych razem na uczeniu się rozumienia tego wszystkiego, czego nie mówi się na głos".

Główną bohaterką tej powieści to Marguerite Caine jest niezwykle obrotną i odważną osobą, która walczy z całych sił o szczęście i spokój swojej rodziny. Marguerite, pasjonatka sztuki, miłośniczka malarstwa, która zdecydowała się nie iść w ślady dwójki swoich wybitnych rodziców-naukowców, a zamiast tego postanowiła poświęcić się temu, co kocha najbardziej. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy jej ojciec zostaje zamordowany, a Firebird – urządzenie umożliwiające przemieszczanie się między alternatywnymi rzeczywistościami, które wynaleźli jej rodzice – skradzione przez asystenta, który ma na sumieniu śmierć jej ojca. Pogrążona w rozpaczy nastolatka rzuca się w pościg za mordercą, mając na celu tylko jedno – zabić Paula Markova. 


"Tysiąc odłamków ciebie" to świetne rozpoczęcie serii, która ma szansę stać się jedną z moich ulubionych. Oparta na fascynującym pomyśle istnienia wielu równoległych wymiarów historia wciąga i angażuje nas od samego początku do końca. I nawet jeśli bohaterowie przeżywają jakieś rozterki miłosne, to nie przeszkadza to w sympatyzowaniu z nimi i kibicowaniu im. Z ogromną ciekawością pochłaniałam kolejne strony i wyruszałam w kolejne podróże, a teraz z niecierpliwością czekam na możliwość poznania nowych wymiarów. Świetna książka dla młodzieży. A okładka? Jest tak Piękna, że mogłabym na nią patrzeć cały czas !! Zdecydowanie wam polecam tę książkę.

Następne słowa wypowiedział szeptem.-Nie potrzebuję świata bez ciebie.
Do następnego ♡


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar!


Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 25 września 2017

#19 "Życie na podglądzie" Len Vlahos

Tytuł: Życie na podglądzie 
Autor: Len Vlahos 
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Ilość stron: 344
Rok Wydania:  2017
Ocena: 8/10



"Jednak świat jest inaczej skonstruowany. Czas niekoniecznie leczy rany, ale zabliźnia je na tyle, że człowiek jest w stanie żyć dalej"


Co byś zrobił, gdyby życie twojej rodziny niespodziewanie stało się obiektem telewizyjnego show?
Piętnastoletnia Jackie Stone kocha swojego tatę. Jej tato, Jared, kocha Jackie. Nic dziwnego, że gdy Jared dowiaduje się o swym śmiertelnym nowotworze mózgu, przede wszystkim myśli o zabezpieczeniu rodziny. Postanawia sprzedać... swoje życie na eBayu. Konsekwencje tej decyzji wywrócą rodziny do góry nogami, gdy okaże się, że jednym z licytujących jest telewizyjny producent reality show. Jackie zostanie zmuszona do podjęcia działań, na które nigdy by się nie odważyła, i zyska zupełnie niespodziewanych sojuszników.
Błyskotliwa, przewrotnie zabawna, mocna powieść dla młodzieży ze świetnie nakreślonymi bohaterami, wśród których niepoślednią rolę odgrywa sam zyskujący świadomość nowotwór.

źródło opisu: https://mediarodzina.pl/prod/1461/Zycie-na-podgladzie


Każdy z nas na samym początku ma napisany swój scenariusz, dla każdego z nas życie bywa ciężkie oraz zbyt często wystawia nas na próby, którym odważnie musimy stawić czoła, by nie stracić tego, co najważniejsze, chęci do życia. Jednak bywa i tak, że na nas spada gorszy los niż tylko jakieś afery, problemy, które można pokonać swoją siłą i determinacją. Co to takiego może być? Jest to choroba, której w żaden sposób nie da się wyleczyć. Temat opisany w książce jest dość dobrze znany nam w dzisiejszych czasach.

Życie Jareda Stona wywraca się do góry nogami. Lekarze od razu dają mu do zrozumienia, że nie zostało mu dużo czasu. Jared, dla którego rodzina jest wszystkim od razu zaczyna szukać sposobu na finansowe zabezpieczenie rodziny przed swoją śmiercią. Robi to w bardzo nietypowy sposób, bo postanawia sprzedać swoje życie na eBayu, a ten, kto go kupi, będzie mógł, z nim robić co tylko zechce. Wywołuje to w internecie poruszenie, a wiele osób zaczyna się zastanawiać jak zdobyć pieniądze, żeby tylko wygrać licytacje. Jak rodzina poradzi sobie z obecnością kamer? Co jeśli to one zawładną ich dalszym życiem? Czy Jared pozwoli na nakręcenie swojej śmierci, czy zdecyduje się odejść w spokoju? O ile to w ogóle możliwe.



Cała książka pokazuje nam postęp nowotworu Jareda i to, jak radzi sobie z tym jego rodzina. Kamery zaczynają być uciążliwe a telewizja okłamuje widzów aby zwiększyć oglądalność. Zaczynają się spięcia pomiędzy domownikami. W końcu rodzina zaczyna szukać ratunku u osób spoza show biznesu, aby pokazać jak naprawdę wygląda ich życie i jak bardzo niszczy je telewizja.

Cała narracja nie tylko dzieje się wokół samego chorego mężczyzny, a autor daje nam poczuć, jak to wpływa również na żonę i córki Jareda. Jackie Stone jest typową samotniczką, gdy dowiaduje się o chorobie swojego ojca, zamyka się w sobie przed wszystkimi i jedynie w świecie wirtualnym zwierza się swojemu rosyjskiemu koledze. Za  to jej siostra, Megan jest przeciwieństwem starszej siostry, wesoła, radosna dziewczyna, ciesząca się popularnością, widzi w tym wszystkim tylko możliwość poszerzenia swojej popularności, przedstawiając przy tym zakłamany obraz ich rodziny.  Autor bardzo rozbudował każdego bohatera, w każdym rozdziale poznawaliśmy kogoś nowego, kto na pierwszy rzut oka nie wnosił niczego więcej do książki. Dzięki temu bardziej wczułam się w całą historię zauważyłam, że pieniądze naprawdę mogą zmienić myślenie ludzi. Autor pokazał nam, że ludzie z wielu naprawdę różnych środowisk są w stanie zrobić wszystko dla odrobiny rozgłosu, nawet jeżeli odbije się to na innych. 

Nie będę opowiadać szczegółowo o bohaterach tej powieści, bo chyba lepiej odkryć ich prawdziwe oblicza samemu. Chciałam zwrócić uwagę na pewien ciekawy zabieg, który zastosował autor. W książce przewijają się również rozdziały w których poznajemy nowotwór Jareda. Glej, czyli guz, który rósł w głowie mężczyzny i powoli stawał się nim samym przejmuje narrację w wielu fragmentach książki. Len Vlahos nadał mu cechy ludzkie - nowotwór był zdolny do myślenia i karmił się wspomnieniami Jareda, dzieląc się z czytelnikiem spostrzeżeniami na ich temat. Po raz pierwszy podczas czytania spotkałam się z chorobą przedstawioną w ten sposób. Samo połączenie reality show i tak poważnej choroby w książce to dla mnie zupełna nowość i zaskoczenie, bo nie spodziewałam się, że tak bardzo mało wiem o show biznesie. 



Na pierwszy rzut oka książka może okazać się banalna, bo mimo ciekawego pomysłu autora na całą fabułę moglibyśmy pomyśleć, że wiemy jak to wszystko się zakończy już po kilku rozdziałach. Na samym początku książka nie bardzo mnie wciągała, ale z każdym kolejnym rozdziałem byłam bardzo ciekawa jak potoczy się dalszy los Jareda. Uważam, że jest to książka warta przeczytania, a przynajmniej ja nie żałuję tej lektury. Serdecznie Polecam! 


Do następnego ♡


Za książkę dziękuję wydawnictwu Media Rodzina



Udostępnij ten wpis

#27 "Franco" Kim Holden

Tytuł:  Franco  Autor: Kim Holden Wydawnictwo:  FILIA  Ilość stron: 314 Rok Wydania:  2017 Ocena: 10/10 "Mawiają, że dom jest...

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.