piątek, 18 sierpnia 2017

#16 "Ponad wszystko" Nicola Yoon

Tytuł: Ponad wszystko
 Autor: Nicola Yoon 
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 328
Rok Wydania:  2016
Ocena: 10/10 💗


"Bezpieczeństwo to nie wszystko, życie nie polega jedynie na oddychaniu."





Maddy jest uczulona dosłownie na wszystko. Nigdy nie opuszcza domu, a jedynymi osobami, które widuje, są jej mama i pielęgniarka. Ale pewnego dnia musi zmierzyć się ze światem zewnętrznym i wtedy spotyka Olly’ego. Czy podejmie największe ryzyko w swoim życiu?
 
źródło opisu: https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie



Maddy to młoda dziewczyna, chorująca na bardzo rzadką i niewyobrażalnie uciążliwą chorobę, zwaną SCID. Dla Maddie istnieją tylko dwie osoby: matka oraz Carla, jej opiekunka a zarazem najbliższa przyjaciółka. Nastolatka jednak nie przejmuje się chorobą. Ma swój własny świat, swój pokój z białą sofą i stosem książek, które obowiązkowo podpisuje (jak gdyby ktoś mógł je pożyczać..) i czyta je po kilkanaście razy. Żyje w świecie, w którym brak pojęcia "przyjaciele", "szkoła"; wszystko to, co na pierwszy rzut oka kojarzy się nam z młodzieńczymi latami. 
Madeline nie wychodzi z domu. I bynajmniej nie jest to jej farmazon, styl bycia, okres buntu - nie może tego robić z powodu choroby. Dotyk obcego może być śmiertelny.

Los jednak szykuje dla Maddy niespodziankę. Do domu obok wprowadza się rodzina  z dwójką nastoletnich dzieci. Szczególnie jedno z nich Maddy darzy sympatią od pierwszego wejrzenia – Olly’ego. To w tym momencie właśnie świat zaczyna otwierać swe podwoje dla Maddy. Dzięki chłopakowi dotąd wycofana i pogodzona z chorobą nastolatka postanawia cieszyć się pozostałym jej życiem mimo czyhającego na nią widma śmierci. Dla obojga związek ten jest źródłem siły do walki z codziennością. W końcu Madeline stawia wszystko na jedną kartę. Decyduje się umrzeć po to by żyć. Choć przez chwilę.




„Gdyby moje życie było książką i dałoby się je przeczytać od końca, nic by się nie zmieniło. Dzisiejszy dzień jest taki sam jak wczorajszy. Jutro będzie takie samo jak dzisiaj, w Księdze Maddy wszystkie rozdziały są identyczne.”


Ta historia stała się bliska mojemu sercu od pierwszych stron, żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej, tylko dopiero teraz kiedy na ekrany kin wszedł film, który też bardzo pragnę obejrzeć. Niemniej jednak, zatraciłam się w tej historii bez opamiętania. Otarłam niejedną łzę wzruszenia. Zdecydowanie historia wyróżnia się na tle innych, podobnych, w których są poruszane wątki chorób. Po spotkaniu Madeline z Ollym wydarzyło się wiele różnych zawiłości, tajemnice sprzed lat ujrzały światło dzienne, nie spodziewałam się takiego przebiegu historii... Ostatnie strony, kiedy prawda zaczynała kształtować się w klarowną całość, wywołała we mnie lekki szok. Nie myślałam, że tak to się zakończy. A kiedy skończyłam czytać, to miałam ochotę powrócić do tej historii raz jeszcze, od nowa, aby dojrzeć to co mi umknęło, aby poczuć te emocje raz jeszcze. 

„(…) jedno pragnienie rodzi kolejne. To jak studnia bez dna.”


Muszę przyznać, że jestem oczarowana tą opowieścią i całym wydaniem książki. Na kartach Ponad wszystko dodatkowym uatrakcyjnieniem były przeróżne rysunki, fragmenty e-mail, obrazki telefonów. Bardzo mi się to podobało. Można zaobserwować, iż mąż Autorki włożył w powstanie tych rysunków dużo serca. Całość czyta się bardzo szybko, a akcja galopuje, aby w rezultacie zaskoczyć nas czytelników nieprzewidywalnym i szokującym zakończenie, o którym pisałam wcześnie. Nie wiem czy udało mi się opisać moje wszystkie odczucia... Na pewno nie, niemniej jednak wierzcie mi na słowo, ta książka jest świetna ! : )




„Ponad wszystko” to świetna powieść. Podoba mi się styl autorki i z pewnością sięgnę po jej kolejną książkę. Zdecydowanie Polecam ! :) 


"Jeśli człowiek nie żałuje, znaczy że nie żył."


Do następnego ❤♡



Udostępnij ten wpis

niedziela, 13 sierpnia 2017

#15 "Ugly Love" Colleen Hoover

Tytuł: Ugly Love
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 344
Rok Wydania:  2016
Ocena: 10/10 💗


"Miłość nie zawsze jest ładna.
 Czasami wciąż masz nadzieję, 
że w końcu będzie inaczej. Lepiej. 
A potem, zanim się zorientujesz, 
znowu jesteś w punkcie wyjścia,
 a serce zgubiłeś gdzieś po drodze."






Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera. 

Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia.

Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać… Tej powieści się nie czyta, tylko przeżywa – całą sobą, sercem i duszą, a po zakończeniu nic już nie jest takie samo. 

źródło (otwarte.eu)






„Przez dłuższą chwilę patrzy mi prosto w oczy.
– Nie pytaj mnie o przeszłość – mówi pewnym siebie gło­sem. – I nie licz na przyszłość.”

Uwielbiam powieści Colleen Hoover. Uwielbiam to, jak wyjątkowe są jej historie, jak potrafi zagrać na moich uczuciach i to, jak umiejętnie zaskakuje mnie przy okazji każdej swojej książce. "Ugly Love" była pierwszą książką tej autorki jaką przeczytałam i zakochałam się od pierwszych stron. Książka została przeczytana przeze mnie teraz 3 raz i jestem pewna, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Każda z historii napisanych przez Colleen jest wyjątkowa. Każda z nich ma parę głównych bohaterów, którzy mają swoje własne światy złożone z ich własnych wyjątkowych rzeczy. To właśnie najbardziej podziwiam w twórczości autorki i oczywiście w Ugly Love nie mogło tego zabraknąć. Według mnie tej książce nic nie brakuje. 

Tate jest początkującą pielęgniarką, zmierza właśnie do nowego, tymczasowego mieszkania. Już pierwszego dnia wszystko wskazuje jednak na to, że czeka ją czas pełen zmian i wrażeń. Otóż próbując dostać się pod wskazany numer, w nieco dziwnych okolicznościach poznaje Milesa Archera, z zawodu pilota samolotu, na co dzień zaś przyjaciela jej brata, u którego będzie na jakiś czas gościć. Mało życzliwe zachowanie mężczyzny raczej nie wskazuje na to, że pomiędzy tymi dwoje zrodzi się jakakolwiek nić porozumienia, a jednak pozory bywają mylące. Iskrząca namiętność i brak zobowiązań doprowadzają do powstania związku opartego na surowych zasadach, których nieprzestrzeganie może zniszczyć wszystko. Poza seksem i fizyczną przyjemnością nic więcej nie powinno ich połączyć. Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że wkracza na teren pełen min. Jej nowy znajomy jest bowiem człowiekiem, który nie może kochać, a pokazując jej niebo, zabiera ją także na dno samego piekła.  Nie każda miłość musi rozpocząć się w najlepszym momencie naszego życia, czasem to niewłaściwy moment sprawia, że znajdujemy szczęście.

Historia Milesa i Tate pokazuje, że miłość nie zawsze jest łatwa i piękna, ale często brzydka i brudna. Nie ważne ile czasu minie, ból i cierpienie zawsze zostaje. Trzeba przestać rozdrapywać stare rany, należy je zaakceptować i nauczyć się z nimi żyć. Powieść ukazuje, że tylko będąc pogodzonym z przeszłością można stworzyć nową przyszłość. Koło tej książki trudno przejść obojętnie, porwała mnie od pierwszej strony i wciągnęła w wir  emocji.





 Szybko unoszę rękę i wycieram łzę, która jakimś cudem zaczęła spływać mi po policzku. Ostatnia rzecz, jakiej chcę, to żeby widział, że płaczę. Zaszłam już tak daleko, że nie umiem traktować tego, co nas łączy, jak zwykłej przygody erotycznej, ale nie mogę również tego skończyć. Boję się stracić go na dobre, więc zadowalam się byle czym, chociaż wiem, że zasługuję na więcej.".


Akcję powieści możemy obserwować z dwóch perspektyw: żeńskiej i męskiej, co w książkach Hoover nie jest żadnym zaskoczeniem. Jednakże tutaj jest coś, co wzbudziło moje zainteresowanie. Historia jest podzielona na teraźniejszość, która jest opowiedziana oczami Tate oraz przeszłość, widzianą z perspektywy Milesa. Jest to bardzo ciekawy zabieg, gdyż widzimy skutki czegoś, co stało się sześć lat temu, ale nie wiemy co wtedy się zdarzyło, co spowodowało, że Miles jest taki zdystansowany. Zastanawiałam się jaki finał zgotuje mi autorka. 

Ugly Love jest przesycone momentami, które sprawiają, że każdą komórką ciała odczuwamy emocje bohaterów, a serce wystawione na ciężką próbę niemal pęka ze wzruszenia.  To książka niesamowita, wciągająca i piękna, choć czytanie jej niejednokrotnie wywołuje ból duszy. Dzięki lekkiemu i emocjonalnemu stylowi autorki nietrudno wczuć się w sytuację bohaterów, a czytelnik cierpi, raduje się, kocha i płacze razem z nimi, co w efekcie daje niezapomniane przeżycia.

To powieść, o której ciężko cokolwiek napisać, bo ma się wrażenie, że żadne ze słów nie jest w stanie oddać jej uroku. To lektura, która na jakiś czas zabiera nam swoją własną tożsamość, porywa. Ale warto. Warto oddać się w jej ręce po to, by powrócić ze wspomnieniem tak cudownym i przejmującym zarazem, że aż ciężko normalnie funkcjonować. 

Książkę polecam oczywiście wszystkim fanom tej autorki jak i tym, którzy uwielbiają książki pełne emocji i sprzeczności, które napędzają nas jeszcze bardziej i kiedy odkładamy książkę na bok nie możemy przestać myśleć i zastanawiamy się czy postąpilibyśmy podobnie jak bohaterowie tej książki. Gorąco polecam i mogę zapewnić, że nie zawiedziecie się czytając tę pozycję. A może już czytaliście ? Co o niej sądzicie ? 


„I dlatego się poddajesz. Poddajesz się na całego. Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość.”
Do następnego  ❤♡

Udostępnij ten wpis

wtorek, 1 sierpnia 2017

#14 "Pamiętnik" Nicholas Sparks

Tytuł: Pamiętnik
Autor: Nicholas Sparks 
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 256
Rok Wydania:  2016. Wydanie XXIV
Ocena: 10/10



"Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę.     A w każdej było coś wspaniałego.   Nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe."




Karty starego notatnika kryją historię romantycznej miłości. Starszy pan codziennie odczytuje ją mieszkającej w domu opieki kobiecie chorej na alzheimera. Jest to opowieść o bogatej dziewczynie z miasta i ubogim chłopaku z prowincji, których pewnego lata połączyło wyjątkowe uczucie. Wbrew sobie zostali rozdzieleni, a ich miłość wystawiona na próbę. Czy uda im się ponownie spotkać?
źródło opisu: lubimy czytać



Noah Calhoun i Allie Nelson to główni bohaterowie powieści napisanej przez Nicholasa Sparksa. Poznajemy ich jako osoby w podeszłym wieku. Oboje znajdują się w domu opieki. Allie cierpi na Alzheimera. Każdego dnia Noah odwiedza ją i czyta jej przepiękną historię miłosną, opisaną na starych, wytartych stronach pamiętnika. 
Historia ta dotyczy dwójki młodych ludzi, którzy poznali się po zakończeniu II wojny światowej. Początkowo letni romans kochanków przerodził się w prawdziwe uczucie. Mimo tego jednak para zmuszona była się ze sobą rozstać. 
Po 14-stu latach rozłąki kochankowie spotykają się ponownie. Czy ich miłość na nowo się odrodzi? Czy ich uczucia okażą się tak silne jak przed laty? 


Trudno w zaledwie kilku zdaniach ująć o czym jest ta książka. Opowiada ona o  radości i smutku. O życiu. O miłości, tej jedynej i najwspanialszej, o której się marzy. Ta historia wręcz składa się z emocji. I w tej jakby się zdawało prostocie tkwi całe jej piękno. Nicholas Sparks ma dar do przekazywania emocji. Bohaterowie jego książek są niesamowicie autentyczni. I to chyba sprawia, że opowiadane przez niego historie tak silnie się przeżywa. Nicholas Sparks ma to do siebie, że potrafi nawet najbardziej zwyczajne wydarzenia opisać tak, że stają się one wyjątkowe. Jednak to nie ma być recenzja ogólnej twórczości Sparksa, a „Pamiętnika”, ale czy można coś więcej powiedzieć na temat tej książki, co już kiedyś nie zostało powiedziane? Chyba żadne słowa nie są w stanie oddać piękna tej historii, ją po prostu trzeba poznać. Wyjątkowa historia opowiedziana w wyjątkowy sposób. Sprawia, że mamy ochotę zastanowić się nad swoim życiem, marzyć… i zwyczajnie żyć, przeżyć swoje życie jak najlepiej. Wprawia w melancholię i nie daje o sobie zapomnieć. 


"Zakochaliśmy się w sobie mimo dzielących nas różnic, a gdy już to się stało, zrodziło się coś wyjątkowego i pięknego. Moim zdaniem w ten sposób kocha się tylko raz i dlatego każda nasza wspólna minuta jest na trwałe wyryta w mej pamięci. Nigdy nie zapomnę ani jednej chwili."


Teraz może troszkę o ekranizacji. Film jest piękny, wzruszający, ze świetną obsadą i wydaje mi się, że historia przedstawiona w nim jest pełniejsza. Moim zdaniem jest to najlepsza ekranizacja książki jaka powstała i zdecydowanie moja ulubiona. Oglądałam już kilka razy film i on wciąż wywołuje takie same emocje. Oczywiście wyłapałam kilka drobnych różnic pomiędzy filmem, a książką. Znaczną jego część przedstawia pierwsze spotkanie naszej dwójki i ich przygody w czasie młodości. W książce ten okres jest ledwo zaznaczony na kilkunastu stronach. Urzeczona atmosferą z książkowego pierwowzoru, którą tak dobrze udało się odtworzyć, ale przede wszystkim genialną grą aktorską Rachel i Ryana, którą można uznać za prawdziwe mistrzostwo, to właśnie dzięki nim film nabrał rumieńców, to oni tak naprawdę stworzyli ten film, doskonale zagrali wszystkie emocje; a patrzenie na nich na ekranie było czystą przyjemnością. 



 " Jesteś odpowiedzią na każdą modlitwę, jaką zanosiłem. Jesteś pieśnią, marzeniem i szeptem. Sam       nie pojmuję, jakim cudem tyle czasu bez ciebie wytrzymałem."

"Pamiętnik" to powieść wzruszająca, głęboka, prawdziwa, pełna emocji. Dzieło Sparksa zmusza do refleksji, pozostaje w pamięci i każe wierzyć w niepojęte uczucie między dwojgiem ludzi. Polecam tę pozycję osobom lubiącym romanse, wzruszające czy też świetnie napisane książki. Historia Noaha i Allie zostanie z Wami na długo, dając nadzieję i wiarę w cuda.

Do następnego : )
Natalia ♥♡

Udostępnij ten wpis

niedziela, 23 lipca 2017

#13 "Żniwiarz. Pusta Noc" Paulina Hendel

Tytuł: Żniwiarz. Pusta noc
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 432
Rok Wydania:  10 maja 2017
Ocena: 8/10





Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

[lubimyczytac.pl]


  Przyznam wam szczerze, że pierwszy raz postanowiłam sięgnąć po fantastykę i nie żałuję. Kiedy tylko dowiedziałam się o Żniwiarzu, byłam bardzo ciekawa tej pozycji. Skłamałabym jednak mówiąc, że wierzyłam w to, że ta pozycja może mnie oczarować, bo tego typu książki nigdy mnie nie interesowały. Byłam zafascynowana książką, a w tej pięknej okładce przepadłam od pierwszego wejrzenia . 


"Przecież Polska nie zaistniała ot tak w chwili, kiedy przyjęła chrzest. Na tych samych terenach działo się wiele ciekawych rzeczy, żyli ludzie, którzy wierzyli w starych bogów oraz najróżniejsze demony. Mieli swoje świeta, własne tradycję. Chrześcijaństwo, nie mogąc tego wszystkiego wyplewić z umysłów ludzi, zaczęło przejmować niektóre ze starych zwyczajów."


  Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

  Żniwiarze od setek lat rozprawiają się z demonicznym lichem, umierają i zamieszkują w martwych ciałach przywracając je do życia. Posiadają całą gamę umiejętności, jednak autorka nie przesadziła z ich zdolnościami. Nie lubią na kimś polegać i go narażać, są samotnikami i indywidualistami. Tytułowy Żniwiarz, Feliks, choć równie wyobcowany jak wszyscy w jego fachu, może się jednak pochwalić niezwykłą rodziną, która nie tylko wie o „tym drugim świecie” i czeka na jego powrót do żywych, ale również aktywnie wspiera jego misję. Szczególny talent wykazuje Magda od dziecka wyczulona na paranormalny świat, a w dodatku urodzona w Noc Kupały, która ku rozdrażnieniu Feliksa bardzo lubi się narażać i wspierać działania wujka. Świat słowiańskiej demonologii nigdy nie był miejscem bezpiecznym, ale tym razem bohaterowie będą musieli zmierzyć się z czymś o wiele potężniejszym, o czym nie mieli nawet pojęcia. Nikt nie może się czuć bezpiecznie, nawet nieśmiertelna dusza żniwiarza. A to dopiero początek.

  Narrator opowiada losy kilku bohaterów. Fragmenty dotyczące Magdy były moimi ulubionym, jednak możliwość poznania losów innych żniwiarzy okazała się prawdziwą przyjemnością. Pojawienie się czarnych charakterów początkowo jest dezorientujące, lecz ta nutka tajemnicy fascynuję i muszę przyznać, że długo zajęło mi odkrycie prawdy.

  Bohaterowie jakich wykreowała autorka są bardzo naturalni i autentyczni. Łączące ich relacje wydają się być identyczne jak te z jakimi sami się spotykamy. Dzięki temu książka jest bardzo realistyczna i o wiele łatwiej i szybciej możemy wyrobić sobie zdanie na temat jej bohaterów. Właśnie dzięki tej autentyczności relacji, wątek miłosny nie jest irytujący. Wręcz odwrotnie - czytelnik ma ochotę kibicować bohaterom. Również dlatego, że miłość nie gra tu pierwszych skrzypiec. Potraktowana została jako poboczny wątek, zaledwie tło do wydarzeń związanych z upiorami. Dla mnie to ogromna zaleta.



 Zaskakująca, wciągająca, trzymająca w napięciu, ponad czterysta stron przebiegło mi w mgnieniu oka. „Żniwiarz. Pusta noc” to książka nie tylko dla młodzieży. Szybka akcja, liczne walki oraz nieprzewidywalne zwroty akcji, nie pozwalają się nudzić! Powieść czyta się lekko i szybko, a przerażające legendy dopełniają lekturę. Nie mam porównania z inną fantastyką, ale według mnie ta książka była dobra i nie mogę się doczekać drugiego tomu ! Serdecznie wam polecam ! : ) 

 Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu Czwarta Strona

Udostępnij ten wpis

środa, 12 lipca 2017

#12 "Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo

Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Wydawnictwo: Otwarte 
Ilość stron: 347
Rok Wydania:  2017
Ocena: 10/10

"Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo." 

  Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem. Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?

Chyba o to chodzi, żeby zostawić po sobie ślad, dokonać czegoś ważnego. Zmienić świat na lepsze.

 „Światło, które utraciliśmy” to niezwykle wzruszająca historia o pogoni za własnymi marzeniami, o podejmowaniu trudnych wyborów w życiu, o miłości i porzuceniu. Główna bohaterka przechodzi przemianę, podobnie jak uczucie, którym obdarzyła Gabe'a, bo przecież czas nie stoi w miejscu. Odnosiłam wrażenie, jakbym czytała jej pamiętnik, w którym relacjonuje swoje życie na przestrzeni kilkunastu lat. Wspomina najważniejsze dla niej chwile, ukazuje pojedyncze sceny ze swego życia. Przywołuje istotne momenty, dzieli się swymi uczuciami, myślami, spostrzeżeniami. Opowiada o planach na przyszłość,  analizuje swoje zachowania w co poniektórych sytuacjach, dokonuje porównań oraz poszukuje odpowiedzi na nurtujące ją pytania, a także wielokrotnie zastanawia się, jak potoczyłoby się jej życie, gdyby dokonała innych wyborów. Czułam jej ból, cierpienie i tęsknotę, dzieliłam z nią troski i radości. Wraz z nią płakałam, śmiałam się, przeżywałam wszystkie pojawiające się w jej życiu zdarzenia, współczułam jej. Każdy podjęty przez nią krok, każdy jej czyn, wybór, gest, dotyk oraz każda łza uświadamiały mi, że prawdziwa miłość istnieje, że jest w stanie wszystko przetrwać i że przenigdy nie daje o sobie zapomnieć. Od wyjazdu Gabe'a w życiu kobiety sporo się działo, nastąpiło wiele zmian. Jednak przeszłość powracała, serce nadal biło tym samym rytmem na widok byłego ukochanego, a jego dotyk i zapach przyprawiały o gęsią skórkę... To historia kobiety, która kocha pomimo wszystko, całą sobą i na zawsze.



" - Drogi mają to do siebie, że czasem ponownie się schodzą.
Niekiedy los daje nam drugą szansę i pozwala nam wrócić na tę samą ścieżkę."


   Pokochałam tą książkę od samego początku za sposób w jaki autorka opowiada historię Lucy i Gabe'a. Do tej pory nie miałam okazji spotkać się z narracją, w której główny bohater zwraca się bezpośrednio do adresata i przyznam szczerze, że ogromnie tego żałuję. Ponieważ Jill Santopolo prowadząc ją w taki sposób, umożliwiła czytelnikowi bycie świadkiem jednej z najwspanialszych i najintymniejszych rozmów w życiu człowieka. To naprawdę niezapomniane przeżycie poczuć tą bliskość łączącą dwójkę ludzi.

  Jednak nie tylko narracja zasługuję tutaj na pochwałę, ale również sama historia i świetnie wykreowani bohaterowie. Autorka napisała tę książkę w bardzo rzeczywisty sposób.  Wszystko jest tutaj takie jak naprawdę w życiu codziennym. Dzięki czemu łatwiej zrozumieć postępowanie głównych bohaterów oraz wczuć się w rozgrywane wydarzenia. Jill Santopolo wykonała naprawdę kawał dobrej roboty.

Warto jeszcze na koniec wspomnieć o okładce tej książki. Jest ona po prostu wspaniała, cudowna, piękna i należą się jej twórcy wielkie brawa. Dawno nie spotkałam się, aby jakaś okładka tak idealnie oddawała klimat zawarty w książce.


 Nikt inny nie widział we mnie tego co ty. Rozumiałeś mnie do głębi i nie chciałeś mnie zmieniać. Pragnąłeś mnie taką, jaka jestem. Darren pragnął mnie mimo tego, jaka byłam. Nie umiem tego lepiej wyrazić.



„Światło, które utraciliśmy” rozbiło moje serce na miliard małych kawałków, których ciągle nie potrafię pozbierać. Koniecznie sięgnijcie po tą książkę. Jest warto! ❤💙💗





Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu  Otwarte

Udostępnij ten wpis

wtorek, 4 lipca 2017

#11 „Nie wszystko zostało zapomniane” Wendy Walker

Tytuł: Nie wszystko zostało zapomniane
Autor: Wendy Walker
Wydawnictwo: Czarna Owca 
Ilość stron: 400
Rok Wydania:  2017
Ocena: 9/10



„Musimy zaakceptować to, kim jesteśmy, i nauczyć się kochać samych siebie, łącznie z naszymi ograniczeniami.”


  W miasteczku Fairview w stanie Connecticut wszystko wydaje się na pozór idealne. Pewnej nocy nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona i pobita na lokalnej imprezie. Kilka godzin później dostaje lek, który ma wymazać z pamięci wspomnienie tej koszmarnej nocy. Jednak w ciągu kolejnych miesięcy, w miarę jak goją się jej rany, pozbawiona pamięci o faktach dotyczących napaści Jenny, nie daje sobie rady z nagromadzeniem negatywnych emocji. Jej ojciec obsesyjnie chce znaleźć prześladowcę i pragnie sprawiedliwości. Natomiast matka udaje, że ten przerażający incydent nie naruszył jej misternie zbudowanego świata. Podczas gdy rodzice szukają pomocy dla córki, wychodzą na jaw ich skrywane od lat tajemnice.


  "Nie wszystko zostało zapomniane" to bardzo ciekawa książka, którą koniecznie musicie przeczytać. Autorka ma bardzo lekki styl pisania, dzięki czemu utwór czyta się bardzo szybko. Pomysł na powieść był bardzo oryginalny i został świetnie wykonany. Książka może się wydawać trudna ze względu na temat w niej zawarty, trzyma w napięciu i jest pełna tajemnic. Cały czas towarzyszyły mi przeróżne emocje. 

  Jenny Kramer, główna bohaterka powieści, podczas lokalnej imprezy w małym miasteczku, zostaje brutalnie zgwałcona i pobita. Jej tragedii towarzyszą śmiechy i dźwięki muzyki niesione wiatrem do miejsca, w którym staje się ofiarą. Nie do końca jednak jest świadoma, co się dzieje, ponieważ już po kilku godzinach otrzymuje lek, który ma wymazać z pamięci dziewczyny całe wspomnienie nocy. Jenny nie wie, co się stało, ale nie potrafi poradzić sobie z natłokiem negatywnych emocji i depresyjnych nastrojów. Podczas gdy rodzice próbują pomóc córce, na jaw wychodzą tajemnice nie tylko dotyczące upiornej nocy, ale także te skrywane przez najbliższych.

  Autorka zamiast standardowej narracji proponuje pierwszoosobową wypowiedź zaangażowanego w sprawę psychiatry, którą ten kieruje bezpośrednio do czytelnika. Narrator relacjonuje nie tylko własne rozmowy z pacjentami, ale też aktywnie uczestniczy w kolejnych etapach niełatwego śledztwa. Brutalna napaść zostawia piętno na całej rodzinie  i zmusza jej członków do regularnych rozmów z psychiatrą, ale szybko okazuje się, że sesje z Jenny mają o wiele mniej emocjonalny wydźwięk niż te, które narrator prowadzi z jej rodzicami. To właśnie brudne działania matki oraz paranoiczne skłonności ojca nadają powieści mocnego charakteru i sprawiają, że odbiorca chce poznać tożsamość sprawcy. Narrator jest tu zatem w swoim żywiole, zna się bowiem na ludzkich zachowaniach i doskonale wie, jak podejść rozmówcę, aby ten samodzielnie zwierzył się ze swoich trosk.

„Białe kłamstwa, czarne kłamstwa, milion kłamstw milion razy każdego dnia, wszędzie, wypowiadane przez każdego z nas. Każdy z nas coś przed kimś ukrywa.”

  Warto przyznać również autorce to, że potrafi zaskoczyć czytelnika. Chociaż jakieś podpowiedzi się pojawiały, to jednak nasz narrator tak manipulował historią, byśmy dopiero w odpowiednim momencie poznali prawdę. I chociaż wcześniej dałam się zwieść i obstawiałam inne rozwiązanie, to jednak przyznam, że gdy poznałam zakończenie, byłam pod wrażeniem, jak to wszystko składa się w spójną całość.

  Pierwszy raz postanowiłam sięgnąć po thriller psychologiczny i nie żałuję. Uwielbiam książki, które niosą ze sobą takie emocje. "Nie wszystko zostało zapomniane" totalnie mnie zaskoczyło.  Jest mroczna, lęki, które siedzą w ludzkiej głowie, są najbardziej przerażające. To wciągająca opowieść o tym, jak wiele jest w stanie zrobić rodzic dla swojego dziecka, jak najmniejsza decyzja wpływa na całe życie,  jak niepamięć wzmaga uczucie niepokoju i o tym, jak fałszywy potrafi być świat wokół nas. Ja was serdecznie zachęcam do przeczytania i do odkrycia tej prawdy :) 




"Żal jest bardziej pokrętny niż poczucie winy. Bardziej destrukcyjny niż zazdrość. I ma większą siłę niż strach."







 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Czarna Owca


Natalia :) 
Udostępnij ten wpis

piątek, 30 czerwca 2017

#10 "Gdzie jest Mia?" Alexandra Burt

Tytuł: Gdzie jest Mia?
Autor: Alexandra Burt
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 416
Rok Wydania:  2016
Ocena: 6/10



„Czasami przypominasz sobie jedną rzecz,   ta z kolei pozwala ci przypomnieć sobie kolejną i zanim się zorientujesz, pamiętasz wszystko.”


Estelle Paradise budzi się w szpitalu i nie pamięta jak tam trafiła. Znaleziono ją na dnie wąwozu bliską śmierci z raną postrzałową głowy. Jak się okazuje, kobieta straciła też pamięć. Dochodzi do niej jednak makabryczna prawda – jej siedmiomiesięczna córeczka  zaginęła. Kobieta próbuje sobie przypomnieć co się wydarzyło. Pamięta jednak tylko tyle, że kilka dni wcześniej odkryła, że łóżeczko jej córki jest puste. Do tego wszystkie rzeczy Mii zniknęły, tak jakby nigdy nie istniała. Zrozpaczona matka nie potrafi tego wyjaśnić, ale robi wszystko aby odnaleźć swoje dziecko. Dziwne zachowanie Estelle jednak nie ułatwia sprawy, a fakt, że nie zgłosiła zaginięcia córeczki na policję tylko działa na jej niekorzyść. Kobieta staje się główną podejrzaną. Trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie za pomocą terapii zaczyna wszystko sobie przypominać. Prawda okazuje się jednak zbyt przerażająca i wstrząsająca by ją udźwignąć.

W powieści bardzo podobało mi się to, że na to pytanie bohaterka  stopniowo odpowiadała razem z czytelnikiem. Prosty zabieg, zakładający utratę pamięci sprawia, że praktycznie do samego końca nie poznamy całej prawdy. Czy mała Mia została porwana? 
A może matka sama zabiła ją w napadzie poporodowej depresji? A może dziecko nigdy nie istniało i było jedynie wytworem wyobraźni chorej kobiety? Rozwiązanie może też być zupełnie inne…jednak  dużo pytań zostaje bez odpowiedzi.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, dzięki czemu dokładnie możemy dowiedzieć się co dzieje się w głowie głównej bohaterki. Widzimy jak ogromne emocje nią targają, a sam fakt zniknięcia córeczki budzi jej niepokój, paniczny strach i dezorientację. Kobieta tak naprawdę nie wie już co się wydarzyło. Cała wina spada na nią, przez co Estelle zaczyna podejrzewać samą siebie. Boi się, że mogła zrobić córce coś okropnego. Amnezja w pewnym sensie okazuje się zbawienna, jednak kobieta wie, że musi przypomnieć sobie wszystko, aby odkryć co tak naprawdę miało miejsce. Nawet jeśli okaże się, że to ona jest wszystkiemu winna. Autorka z ogromną precyzją ukazuje obraz osoby pogrążonej w cierpieniu i będącej w szoku. Choć trzeba przyznać, że myśli głównej bohaterki momentami budzą grozę i mrożą krew w żyłach. Tak naprawdę, ciężko uwierzyć w jej niewinność. Dodatkowo w oczach policji i opinii publicznej Estelle od razu zyskuje miano podejrzanej. Nikt nie chce jej wierzyć, co wprowadza ją w jeszcze większą panikę. Kobieta znajduje się w pułapce swojego umysłu i pamięci i tylko przypomnienie sobie minionych wydarzeń, może przynieść upragniony spokój. Czy jej się uda? Czy odzyska wspomnienia?



"Czuję się niekompletna, jakby ktoś zabrał mi część ciała, zostawił mnie pustą, jak udręczone naczynie. Naczynie, którego nie można zamknąć, które nigdy już nie będzie w stanie utrzymać niczego w środku. Każde moje zranienie, każda moja emocja są spotęgowane tysiąc razy."

 „Gdzie jest Mia?” to powieść która potrafi wstrząsnąć do głębi, poruszyć duszę i nawet zaszokować. Jest to typowy thriller psychologiczny, w którym znajdziemy wszystko czego wymagamy od książek z tego gatunku – niepokój, napięcie, adrenalinę i zaskakujące zwroty akcji.To opowieść o trudnym macierzyństwie, o sprawdzaniu się w roli matki i zmaganiu się z ogromnym bólem i tragedią. 
Wszystkie elementy układanki zaczną się w końcu łączyć w całość, by wyjawić fakty. Inna sprawa, czy wybrane przez autorkę zakończenie będzie dla wszystkich satysfakcjonujące. Wydaję mi się, że końcówka mogłaby być nieco lepsza. Trzeba jednak przyznać, że rozwiązanie akcji wcale nie jest takie łatwe do przewidzenia.

 Osobiście nie podobało mi się to, że w momencie, gdy Estelle przypomina sobie jak znalazła się w wąwozie i jak doszło do wypadku, do końca zostaje 100 stron. Pod koniec, gdy Stella szuka córki, już po opuszczeniu szpitala psychiatrycznego, akcja nieco zwalnia. Jednak pod koniec znów akcja nabiera tempa, prowadząc do zaskakującego finału.
Może i powieść nie jest perfekcyjna, ale ważne, że budzi emocje i nie pozostawia nas obojętnymi. Warto przeczytać i samemu się o tym przekonać.


Natalia :  ) 
Udostępnij ten wpis

czwartek, 15 czerwca 2017

#9 "Mąż potrzebny na już" Małgorzata Falkowska

Tytuł: Mąż potrzebny na już 
Autor: Małgorzata Falkowska 
Wydawnictwo: Videograf 
Ilość stron: 358
Rok Wydania:  2017
Ocena: 7/10

,,Statystyki mówią także o tym, że większość ludzi już 2 stycznia łamie swoje postanowienia, ale ja się nie poddam. Pokażę dziewczynom, że w ciągu roku wyjdę za mąż.''

"Lekka komedia z nutą romantyzmu, opowieść o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach życia. 28-letnie singielki, dzielące swoje sekrety od czasów podstawówki, kłócą się o wszystko, ale postanawiają kibicować Bernadecie w realizacji ambitnego planu. Coroczna zabawa w postanowienia noworoczne staje się dla niej początkiem trudnej drogi w poszukiwaniu męża. Jej perypetie ukazują, jak ciężko w XXI wieku znaleźć idealnego kandydata, mimo wielu możliwości, jakie daje nam świat. Bernadeta w każdym napotkanym mężczyźnie widzi przyszłego męża, ale kolejne związki przynoszą rozczarowania."

Marietta –w 2015roku zostanie dyrektorem projektowym 
Monika – w 2015 roku zapisze się na kurs prawa jazdy 
Jola – w 2015 roku zostanie trenerem personalnym 
Baśka – w 2015 roku wyprowadzi się od rodziców 
Zośka – w 2015 roku obroni tytuł magistra 
Berka – w 2015 roku wyjdzie za mąż

 Sześć przyjaciółek co roku na sylwestra spisuje swoje postanowienia noworoczne. I tym razem przyjaciółki spisały swoje zamierzenia i cele, do których miały dążyć w ciągu całego nadchodzącego roku. Berka - główka bohaterka, czując się już staro i wciąż przeżywając zawody miłosne postanawia w nadchodzącym roku znaleźć chłopaka i za niego wyjść! Plan wydaje się niemożliwy do zrealizowania w 365 dni, ale Berka robi wszystko, by to ona w tym roku zwyciężyła z przyjaciółkami. Bohaterka z dużym zapałem i optymizmem podchodzi do swojego zadania, widząc w każdym napotkanym mężczyźnie przyszłego męża. Korzysta z siłowni, uczestniczy w lekcjach tańca, chodzi na mecze piłki nożnej, a nawet odwiedza sklepy RTV i AGD, byle tylko spotkać upragnioną miłość. Czy jej starania przyniosą pożądany efekt? Zdradzę tylko - los pisze czasem zaskakujące scenariusze. Mimo pomocy jej współlokatora, wszyscy potencjalni kandydaci na męża już po pierwszej randce okazują się niewarci zachodu. I jak tu znaleźć tego jedynego, kiedy większość facetów okazuje się nudna bądź kłamliwa?

Wspaniała komedia romantyczna. Uśmiech praktycznie nie schodził mi z twarzy. Autorka ujęła mnie prostotą przekazu, lekkością stylu i niesamowitym humorem. Z właściwym sobie talentem interpretacji pokazuje, jak ogromny wpływ na nasze życie mają niedomówienia i nieporozumienia, które zniekształcają całkowicie sytuację i istniejący stan faktyczny. Nic tu nie jest przekombinowane czy przesadzone. Wszystko dzieje się ''po coś'' by naprowadzić nas na właściwe wnioski.  

  Cały urok książki tkwi nie w toczącej się akcji, lecz w oryginalnych i przezabawnych postaciach. Każda z nich jest inna, ma odmienne poglądy i plany na przyszłość, mimo to razem tworzą zgraną paczkę. Oprócz szalonej Berki, która zazwyczaj najpierw mówi potem myśli i jej pięciu przyjaciółek, poznajemy również Karola – współlokatora Bernadetty, jej natrętną matkę, siostrę sztywniaczkę oraz ekscentryczną babcię o ciętym języku. Dzięki takiej różnorodności po prostu nie sposób się nudzić. 

 Nie brak tu także zręcznie wplecionego wątku uczuciowego. Autorka subtelnie daje nam do zrozumienia, że miłość to coś znacznie głębszego niż połączenie dwóch ciał, coś trwalszego niż można pomyśleć. To wyjątkowa więź oparta na głębokiej przyjaźni, zaufaniu, szczerości, wzajemnej akceptacji oraz zrozumieniu. Takie ujęcie sprawy zdecydowanie mi się podoba.

Podsumowując zabawne sytuacje, oryginalne dialogi i znakomita kreacja bohaterów to chyba największe atuty powieści. Jeśli potrzebujecie lekkiej i przyjemnej książki, pełnej humoru i przezabawnych sytuacji, to koniecznie miejcie na uwadze tę książkę. Ogromna dawka humoru gwarantowana. Ja Bardzo Polecam ! : ) 

Natalia : )



Udostępnij ten wpis

piątek, 9 czerwca 2017

#8 "Bez Szans" Mia Sheridan

Tytuł: Bez Szans
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo:  Otwarte
Ilość stron: 338
Rok Wydania:  2017
Ocena: 9/10


"Życie potrafi okaleczać, ale można znów się podnieść, jeśli się ma wystarczająco wiele siły, a zwłaszcza jeśli istnieje osoba, która Ci w tym pomoże." 


W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości. 

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?
 źródło opisu: www.otwarte.eu


Dennville w stanie Kentucky. W tym  biednym miasteczku położonym w paradoksalnie urokliwym otoczeniu  żyją Kyland i Tenleigh – uczniowie ostatniej klasy liceum, którzy marzą o tym, by wyrwać się z objęć pozbawionego perspektyw na przyszłość otoczenia. Ich jedyną szansą jest zdobycie stypendium. Oboje robią wszystko, by uzyskać jak najlepsze wyniki w szkole. Między Kylandem, a Tenleigh rozwija się romans, który z góry jest skazany na klęskę, przez ich rywalizację o stypendium, które umożliwi im wyrwanie się z ich górskiego, upadającego miasteczka. Oboje zdają sobie z tego sprawę, ale jednocześnie ich uczucie jest zbyt silne, aby przerwać je w każdym, dowolnym momencie. choć wiedzą, że nie powinni angażować się w żadne związki, skoro ich celem jest pozostawienie przeszłości za sobą. Które z nich otrzyma bilet do lepszego życia i co wówczas zdecyduje się poświęcić – miłość czy marzenia? Tego dowiecie się czytając "Bez szans".

Historia Tenleigh i Kylanda początkowo może przygnębić. Obydwoje dobrze wiedzą, czym jest bieda, niedojadanie z braku pieniędzy czy chwytanie się każdej możliwości, by dorobić trochę grosza. Obydwoje także mają nieciekawą sytuację rodzinną – Ten wraz z siostrą zajmuje się chorą psychicznie matką, której ataki negatywnie odbijają się na opinii dziewczyny w szkole, Kyland zaś stracił brata i ojca w wybuchu w kopalni, a jego matka nie wychodzi z domu. Klimat przygnębienia potęguje dodatkowo otoczenie, w jakim obydwoje żyją, w górskim miasteczku, w którym brak jest jakichkolwiek perspektyw na lepszą przyszłość.. Nic więc dziwnego, że oboje chcą jak najszybciej z niego wyjechać i nigdy więcej tam nie wracać. Niestety taką możliwość będzie miało tylko jedno z nich. Stypendium zapewniające pokrycie kosztów czteroletnich studiów wraz z zakwaterowaniem i wyżywieniem, które funduje szkoła może otrzymać tylko jeden, najlepszy uczeń. I to właśnie pomiędzy nimi dwoma rozegra się ostateczna walka o nową, lepszą przyszłość. Oboje doświadczyli w ciągu swojego 17 - letniego życia wiele cierpienia. Musieli ciężko pracować na to, by jakoś przeżyć. Nieraz chodzili głodni, czy w dziurawych butach, które swoje lata świetności miały już dawno za sobą. Każde z nich żyło nadzieją na lepszą przyszłość. Niestety, stypendium jest tylko jedno...

Bez szans to poruszająca opowieść o poświęceniu. Jej bohaterowie stają przed trudnym wyborem. Stypendium jest dla każdego z nich jak światełko w tunelu. Co zrobi to z nich, dla którego owe światełko rozbłyśnie pełnym blaskiem? Wyjedzie i wybierze realizację marzeń czy zostanie i poświęci marzenia dla wspólnego życia? Każdy wyjście niesie ze sobą ogromne koszty – ceną mogą być marzenia albo miłość. Historia jest bardzo wciągająca, a autorka ma lekki i przyjemny styl, dzięki czemu powieść można pochłonąć w naprawdę ekspresowym tempie.

Bardzo zżyłam się z bohaterami, a całą powieść pochłonęłam aż za szybko. Mia Sheridan umie trzymać człowieka w niepewności przez całą powieść, a jednocześnie potrafi stworzyć piękną historię, która posiada w sobie coś wartościowego i w której zakochamy się od pierwszych stron.

Mimo smutku i niezbyt lekkiego tematu, lektura niesie za sobą pozytywny przekaz - pokazuje jak warta jest walka o marzenia i późniejszą perspektywę radości, szczęścia i spokoju gdy w końcu się one spełnią. Ponieważ się spełniają, gdy się w nie wierzy i się o nie walczy. Kyland i Tenleigh są tego świetnym przykładem. Życie bywa trudne a codzienność okropna. Nasi bohaterowie mimo młodego wieku, podejmują dojrzałe decyzje i próbują żyć najlepiej jak potrafią. To cenna powieść, dająca wiarę, nadzieję. 

"Bez szans" to genialna pozycja dla kobiet: wzruszająca, niosąca za sobą nadzieję, która jest wielu osobom potrzebna w życiu. Jestem pewna, że fani pisarki nie będą zawiedzeni, ponieważ autorka wykonała kawał dobrej roboty. Świetna lektura, która wciągnie od pierwszych stron. Bardzo zachęcam do przeczytania :) 

„– Przepraszam – wyszeptałam. Za to, że nie potrafię przestać pragnąć, żebyś całował mnie do utraty tchu. Za to, że nie potrafię zapomnieć o tym, jak smakowałeś. Że zastanawiam się, czy kiedykolwiek jeszcze poczuję taki sam dreszczyk emocji, jaki poczułam, kiedy twoje usta dotknęły moich. Że kłamię i udaję zadowolenie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi”

Natalia ! : ) 🎔 

Udostępnij ten wpis

wtorek, 30 maja 2017

#7 "Confess" Colleen Hoover

Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo:  Otwarte
Ilość stron: 297
Rok Wydania: 10 Maj 2017
Ocena: 10/10


Zawsze będę cię kochał, nawet kiedy już nie będę mógł.
Zawsze będę cię kochała, nawet jeśli nie powinnam.


Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… 

SEKRET 

PRAWDĘ 

MIŁOŚĆ 

Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...




Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek, nigdy mnie nie zawiodła. I nic pod tym względem po lekturze jej najnowszej powieści się nie zmieniło, bo po raz kolejny otrzymałam niesamowitą dawkę emocji z zaskakującymi zwrotami akcji i wieloma tajemnicami. I po raz kolejny jestem zachwycona, a z drugiej strony smutna, że to już koniec, bo aż chciałoby się więcej i więcej. Tak to jest z książkami Pani Colleen. Po prostu chce się więcej.



Confess to opowieść o dwójce ludzi, którzy mimo młodego wieku przeszli w swoim życiu wiele. Starają się poskładać swój cały świat i wejść w dorosłość nie oglądając się za siebie. Okazuje się jednak, że miłość w przypadku głównych bohaterów nie jest odpowiedzią na wszystkie problemy - raczej kolejną kłodą rzuconą im pod nogi przez los. Chociaż bardzo by tego chcieli, nie mogą być razem i są gotowi poświęcić rodzące się uczucie dla dobra drugiej osoby. Nie jest to łatwe, ale wydaje się jedynym słusznym rozwiązaniem. To opowieść o wchodzeniu w dorosłość, odpowiedzialności, kłamstwach, trudnych wyborach i miłości zdolnej do poświęceń. To historia o tym, że przeznaczenie w dużej mierze zależy od nas samych, bo to my sami decydujemy czy mu otworzyć czy nie, gdy zapuka do naszych drzwi. 


Narracja poprowadzona jest z perspektywy Auburn i Owena. Dzięki temu możemy lepiej poznać oboje bohaterów zamiast skupiać uwagę tylko na jednym z nich. 

Auburn Mason Reed  to dziewczyna, która nie miała lekkiego życia. W wieku piętnastu lat przeżyła miłość - prawdziwą, wymarzoną, ale w najgorszym możliwym momencie. Reed nie wierzy, że w jej życiu kiedykolwiek zagości inny mężczyzna. Nie mogła popełnić, ani jednego błędu inaczej cały jej świat ległby w gruzach.Wszelkie decyzje Auburn mają solidne podłoże, dlatego ciężko oceniać tę bohaterkę pod kątem tego, jak łatwo było nią manipulować. Myślę, że wiele osób na jej miejscu postąpiłoby podobnie i poświęciłoby własne szczęście by tylko osiągnąć zamierzony cel.

Owen Mason Gentry to chłopak, którego życie jest bardzo niepoukładane. Rany z przeszłości, ojciec popełniający błędy i źle dobrane dziewczyny sprawiły, że uciekł do swojego świata. Posiada własną galerię sztuki, którą otwiera tylko raz w miesiącu, a obrazy są wyjątkowe. Owen nie tworzy ich sam, przelewa na płótno swoją wizję "myśli" innych ludzi.

"Chce, żeby dotknęła mnie jeszcze raz, bo zakochałem się w sposobie, w jaki się uśmiechała, kiedy to zrobiła(...)."


 Confess jest mi ogromnie bliską książką. To wspaniała i wyjątkowa pozycja pełna emocji, które są odczuwalne w każdym rozdziale. Colleen Hoover ponownie mnie zaskoczyła. Nowa książka w jej wykonaniu na pewno nie jest zwykłą, schematyczną historią. To bardzo dojrzała opowieść o miłości, śmierci, manipulacji i dziwnych zbiegach okoliczności, które możemy uznać za przeznaczenie. Niesamowite jest to, że ta książka powstała na podstawie historii przesłanych przez anonimowych czytelników. 

Po przeczytaniu tej powieści czułam się spełniona. Pokochałam tę historię i najchętniej rzuciłabym wszystko i przeczytała ją jeszcze raz. Autorka wykonała jak zawsze kawał dobrej roboty. ♥♥





  "Całe życie, każdego dnia, mam wrażenie, jakbym brnął w górę ruchomych schodów, które jadą w dół. I niezależnie od tego, jak szybko czy z jaką mocą biegnę, usiłując dotrzeć do szczytu, stoję w tym samym miejscu, pędząc donikąd. Ale kiedy jestem z nią, nie czuję się jak na ruchomych schodach. Czuję się, jakbym stał na ruchomym chodniku, który niesie mnie tak po prostu, bez mojego wysiłku. Jakbym wreszcie mógł się odprężyć, złapać oddech i nie czuć ciągłego przymusu pędzenia, by uniknąć wylądowania na samym dnie."


Natalia : ) ❤💗💙 
Udostępnij ten wpis

sobota, 27 maja 2017

#6 "Tysiąc pięter" Katharine McGEE



Tytuł:  Tysiąc pięter
Autor: Katharine McGEE
Wydawnictwo:  Moondrive
Ilość stron: 412
Rok Wydania: 2017
Ocena: 8/10

"- Przekleństwo zwycięzcy - szepnęła w jego iTenach Nadia i mógłby przysiąc, że słyszał w jej tonę nutę rozbawienia. - Pojawia się wtedy, gdy zwycięzca dostaje dokładnie to, czego chce, lecz okazuje się, że nie jest to do końca to, czego się spodziewał."


Manhattan. Rok 2118. Sercem Nowego Jorku jest tysiącpiętrowa Wieża dla wybranych. Jest tam wszystko, czego potrzeba do życia. Im ktoś bogatszy, tym wyżej może mieszkać.
Avery jest zaprojektowaną genetycznie idealną siedemnastolatką. Wraz z bogatymi rodzicami i przybranym bratem Atlasem mieszkają na tysięcznym piętrze Wieży. Sekret Avery polega na tym, że Atlas jest dla niej kimś więcej niż tylko bratem. Kocha się w nim również jej przyjaciółka Leda. Jednak jest to nieszczęśliwe uczucie, które wpędza ją w uzależnienie. Sytuację dziewczyny komplikuje podejrzenie, że coś dziwnego łączy jej ojca z Eris, koleżanką Ledy mieszkającą na jednym z niższych pięter... Nikt z bohaterów nie zdaje sobie sprawy, że jest ktoś, kto zna ich tajemnice i może je wykorzystać do swoich celów. Jak daleko można się posunąć, by zdobyć to, czego się pragnie?

"Masz czasem wrażenie, że ludziom wydaje się, że cię znają, ale kompletnie nie mają racji, ponieważ nie wiedzą o tobie najważniejszych rzeczy?"


Pierwsze co nasuwa mi się na myśl po przeczytaniu to bogaci, rozkapryszeni nastolatkowie, którzy są inni niż się początkowo wydaję. W tej historii każdy kłamie, każdy ma swoje tajemnice, sekrety, ale również pragnienia.

Całość podzielona jest na kilka perspektyw. Fabułę śledzimy z pięciu punktów widzenia. Każdy z bohaterów ma coś do przekazania i każdego możemy poznać bliżej, choć główną bohaterką jest Avery, mieszkająca na samej górze wieży, zakochana w swoim przyrodnim bracie Atlasie. Kiedy zaczynamy czytać książkę dowiadujemy się, że chłopak wyjechał, a na jego powrót z utęsknieniem nie czeka tylko Avery, lecz ktoś jeszcze. Niższe piętra zamieszkiwane są przez Ledę, przyjaciółkę Avery, ale także Eris, Rylin, Cord i wielu innych. Chociaż każde z tych młodych ludzi ma swoje życie, to ich wątki przeplatają się w zadziwiający sposób. Taki, którego nie jest w stanie ograniczyć Wieża. Jak wiele tajemnic skrywa każde z nich?

Przez kilka pierwszych rozdziałów  nie mogłam się odnaleźć w  książce i bardzo często miałam uczucie, że nie mogę nadążyć za bohaterami. Co z kim jak i dlaczego. Jestem pewna, że jak już zaczniecie czytać tą książkę to nie odłożycie jej zanim nie zamkniecie ostatniej strony. 

Chociaż Wieża wyznaczała granice pomiędzy wszystkimi jej mieszkańcami, to autorka sprytnie i trafnie splotła losy wszystkich bohaterów, zaskakując czytelnika kolejnymi relacjami, wydarzeniami z przeszłości, skrywanymi tajemnicami.  
Autorka zdecydowanie postawiła na uczucia. Pokazała, jak bardzo może boleć rozczarowanie bliską osobą, jak boli odrzucenie, jak straszna może się wydać prawda o najbliższej rodzinie. McGee pisze o nastolatkach z przyszłości, ale tak naprawdę oni nie różnią się za bardzo od obecnie żyjących młodych ludzi. 

Nie była to książka, która ‘wstrząsnęła’ moim światem, ale nie była też książką po prostu słabą. Przyjemnie spędziłam przy niej czas, wciągnęłam się w życia bohaterów i  z chęcią poznam kontynuację ich losów.   Bohaterowie przysparzają nam wielu, często skrajnych emocji. Dzięki zagadce, która pojawia się już na pierwszych stronach książki, czytamy ją z zapartym tchem wyszukując jakichkolwiek podpowiedzi, aby ją rozwikłać.

Zaskoczenie, mnóstwo emocji, trudne wybory i druzgocące zakończenie... To tylko nieliczne powody, dlaczego trzeba przeczytać "Tysiąc pięter"! 

Polecam ! :) 
  
Natalia :)

"Ja wierzę tylko w szczęście. Ale nie jestem pewien, czy miłość to najlepszy sposób, żeby je osiągnąć."






Udostępnij ten wpis

#16 "Ponad wszystko" Nicola Yoon

Tytuł: Ponad wszystko   Autor: Nicola Yoon  Wydawnictwo:  Dolnośląskie Ilość stron: 328 Rok Wydania:  2016 Ocena: 10/10 💗 "Bez...

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.