niedziela, 15 października 2017

#21 "Kroniki Jaaru" Adam Faber

Tytuł: Kroniki Jaaru
Autor: Adam Faber
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 456
Rok Wydania:  2017
Ocena: 8/10



"Na krótki moment czas zatrzymał się ponownie, by po chwili ruszyć i nigdy  już nie zostać zatrzymanym".





Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? ​​

źródło opisu: http://czwartastrona.pl


"Czy to wszystko mogło być tylko złudzeniem? Czy mogło się jej tylko śnić?Zresztą... Jawa czy sen - jakie to miało znaczenie?"


Piękny i unikalny świat wykreowany przez Adama Fabera przyciąga. Czytając „Księgę luster” mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do baśniowej krainy pełnej magii i fascynujących stworzeń. W powieści tej znajdziemy fery, jednorożce, nimfy oraz niebezpieczne likantusy. Powieść napisana jest w bardzo przystępny sposób. Czyta się ją bardzo łatwo i szybko. Nie jest napisana w zawiły sposób, przez co czytelnik od razu odnajdzie się w świecie wykreowanym przez Adama Fabera.
Bohaterowie również są poprawnie skonstruowani. Ci co mają wzbudzać naszą sympatię, oczywiście to robią, natomiast postaci złych, nie da się lubić. „Księga luster” jest powieścią przez to dość schematyczną, jednak broni się ciekawą kreacją świata i intrygującą, choć prostą, fabułą.


Kate Hallander jest osobą, która nie wierzy w magię, uważa to za wymysł dziwnych ludzi, jednak kiedy trafia do magicznej krainy, musi się do niej szybko przyzwyczaić ponieważ przez głupotę jednego z młodych ferów, czyha na nią wielkie niebezpieczeństwo. Jeżeli chodzi o samą postać Kate to naprawdę się cieszę, że autor nie wyidealizował jej na wspaniałą, piękną i niezwykle dojrzałą bohaterkę, jak to się często dzieje w powieściach młodzieżowych. Przyjemnie było zagłębić się w magiczny świat, w otoczeniu bohaterki, która ma bardziej beztroskie podejście do życia.


"Wiatr, słońce i niebo zdawały łączyć się z nią. Każda część tego świata była jej częścią i nawet gdyby Kate teraz spadła, nie zginęłaby, tylko stopiła się z tym wszystkim."


Autor prostym językiem przenosi nas do niesamowitej krainy, która z każdym krokiem pobudzała moją wyobraźnię i wybuchała tysiącami barw. Adam Faber stworzył nie tylko wiarygodną i ciekawą główną bohaterkę, ale bardzo dużo uwagi poświęcił do wykreowania Jaaru - widać jak na dłoni każdy szczegół dzięki czemu obraz tego tajemniczego miejsca bardzo łatwo pojawia się w wyobraźni czytelnika. Nic więc dziwnego, że z przyjemnością wkroczyłam do tego świata i śledziłam przygody Kate. Tym bardziej, że autor pokusił się nie tylko o wątki fantastyczne, ale również perypetie miłosne. 

Z jednej strony Kroniki Jaaru były niezwykle przyjemną lekturą i niezwykle szybką. Książka może wydawać się gruba, jednak ze względu na wielkość czcionki, nie jest to historia aż taka długa. I jeżeli jesteśmy już przy tematach akcji. Czegoś mi tutaj zabrakło. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że jest to książka dla młodszych czytelników, jednak myślę, że mogłoby wydarzyć się tutaj coś więcej, tym bardziej, że niektóre wydarzenia były przewidywalne. Kroniki Jaaru to cudowna pozycja dla dzieci, którą z czystym sercem mogę polecić. 
"Muzyka unosiła się na wietrze, ale była tak delikatna, że nie dało się jej dokładnie uchwycić. Kate słyszała ją zresztą bardziej w sobie samej niż w uszach."

Nie rozumiem tego porównania Kate do Harry'ego Pottera. Nie będę zgłębiać się w temat, ponieważ - aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie czytałam żadnej części tej sagi. Mimo to nie sądzę, żeby Kate była jak Harry Potter. Kompletnie tego nie pojmuję. Harry ma wokół siebie przyjaciół czarodziei, chodzi do szkoły magii, zna liczne zaklęcia. Zawsze robi wszystko spontanicznie, na zasadzie co będzie to będzie. Przynajmniej ja to tak odczuwam. Jeśli chodzi o Kate to w tym tomie dopiero zapoznaje się ze światem magii. Właściwie, dopiero go odkrywa. 

Na pewno zauważyliście piękną okładkę tej książki. Przykuwa wzrok i kusi czytelnika. Nie ukrywam, że jestem okładkową sroką i cieszę się, że mam tę książkę w swojej biblioteczce. Książkę czyta się szybko, język jest prosty i zrozumiały. Jeśli chcecie się przekonać na własnej skórze to sięgnijcie po tę książkę. Ja chętnie sięgnę po drugi tom i poznam dalsze przygody Kate w świecie magii. 

Do następnego 🎔♡❤

Za egzemplarz  dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu | Czwarta Strona







Udostępnij ten wpis

czwartek, 5 października 2017

#20 "Tysiąc odłamków ciebie " Gray Claudia

Autor: Claudia Gray
Tytuł: Tysiąc odłamków ciebie
Seria: Firebird
Tom: I 
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 352
Rok Wydania: 10 maj 2017
Ocena:  9/10


"Wiatr wył na dworze, szarpał oknem i gałęziami drzew,jakby chciał się zemścić za to,że został zamknięty za drzwiami" 



Rodzice Marguerite Caine są słynni ze swoich przełomowych odkryć w dziedzinie fizyki. Światło dzienne ujrzał właśnie najbardziej niezwykły z ich wynalazków, pozwalający przeskakiwać pomiędzy wymiarami i mogący zrewolucjonizować naukę. Wtedy jednak ojciec Marguerite zostaje zamordowany, zaś sprawca – jego przystojny, małomówny asystent Paul – ucieka do innego wymiaru.
Margueritenie zamierza pozwolić, by człowiekowi, który zniszczył jej rodzinę, uszło to na sucho. Wyrusza w pościg za Paulem przez różne wszechświaty, za każdym razem przeskakując do innej wersji samej siebie. Ale po drodze spotyka alternatywne wersje dobrze znajomych ludzi – w tym Paula, którego życie coraz ściślej splata się z jej życiem. Niebawem będzie musiała zacząć się zastanawiać, czy Paul naprawdę jest winny – i co czuje jej własne serce. Później zaś odkryje, że prawda o śmierci jej ojca jest o wiele bardziej złowroga niż się tego spodziewała. Tysiąc odłamków Ciebie zabiera czytelników w podróż po zachwycająco złożonych wszechświatach, gdzie los jest nieunikniony, prawda jest nieuchwytna, zaś miłość pozostaje największą z tajemnic.
źródło opisu: materiały wydawnictwa


"Każda forma sztuki to inny sposób spoglądania na świat. Inna perspektywa, inne okno. Zaś nauka jest najwspanialszym z tych okien. Można zobaczyć przez nie cały wszechświat... Więc to tak, jakbyśmy podarowali sobie nawzajem cały świat, przewiązany wstążką" 


Wyobrażaliście sobie kiedyś, co by było, gdybyście mogli przemieszczać się pomiędzy wymiarami, zobaczyć swoich sobowtórów, posmakować życia, które wiodą, poznać wszystkie te możliwości, które otwiera przed Wami dany wymiar, a które jednak w pewnym stopniu pozostają dla Was nieosiągalne? Czy zdecydowalibyście się na taki przeskok do tego innego, tajemniczego, całkowicie nieznanego Wam wymiaru, czy jednak zrezygnowalibyście z tej okazji, ciesząc się tym, co trwa tu i teraz, Waszym własnym życiem?

Motyw podróży między wymiarowych nie jest pomysłem nowym, można znaleźć go w kilku książkach i filmach. Nie umniejsza to jednak pomysłowi na tę historię, gdzie bohaterowie przemieszczają się między światami w celach zupełnie innych niż ich badanie. Jakie to cele, trudno powiedzieć, bo autorka tak nakreśliła akcje i wytworzyła kilka naprawdę ciekawych jej zwrotów, że wszystko zmienia się dość często. 

"Nikt nigdy nie pokładał we mnie takiej wiary. Znowu poczułam te ukłucie w sercu, sprawiające, że poczułam się, jakbym została otwarta i zdemaskowana, a jednak z jakichś powodów czułam się szczęśliwsza niż kiedykolwiek". 


Claudia Gray postawiła sobie wysoko poprzeczkę - spróbowała stworzyć książkę, która wyróżnia się na tle innych za sprawą oryginalnego pomysłu jakim są między wymiarowe podróże. Dorzuciła do tego ciekawą fabułę, oraz interesujących bohaterów i wyszła jej z tego naprawdę dobra historia, która zostanie w mojej pamięci na dłużej. Bardzo fajne było również to, że autorka nie przesadzała z nadmiarem akcji - bo nieraz zdarza się, że jeden wątek goni drugi, przez co naprawdę ciężko się odnaleźć w takiej lekturze, a tej akcji jest po prostu za dużo. W tej pozycji akcja przeplata się ze spokojniejszymi wątkami, dzięki czemu czytelnik może na chwilę odpocząć, aby po kilku rozdziałach znów poczuć dreszczyk emocji, jeszcze większy niż poprzednio.

Jeśli chodzi o wątek miłosny to fajne było to, że nie był on wciśnięty na siłę, a relacja między bohaterami rozwijała się stopniowo. Powiem wam szczerze, że kibicuję tej parze, byli naprawdę słodcy i nieprzerysowani, a to uczucie między nimi bardzo ładnie dopełniło całą historię. Końcówka naprawdę mnie zaskoczyła, chociaż można było się pogubić w niektórych momentach to jakoś dałam radę i koniec końców jestem naprawdę usatysfakcjonowana takim zakończeniem.

"Zawsze myślałam, ze prawdziwa miłość potrzebuje czasu. Pojawia się dopiero wtedy, kiedy się znacie, ufacie sobie nawzajem. Po dniach, tygodniach lub miesiącach spędzonych razem na uczeniu się rozumienia tego wszystkiego, czego nie mówi się na głos".

Główną bohaterką tej powieści to Marguerite Caine jest niezwykle obrotną i odważną osobą, która walczy z całych sił o szczęście i spokój swojej rodziny. Marguerite, pasjonatka sztuki, miłośniczka malarstwa, która zdecydowała się nie iść w ślady dwójki swoich wybitnych rodziców-naukowców, a zamiast tego postanowiła poświęcić się temu, co kocha najbardziej. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy jej ojciec zostaje zamordowany, a Firebird – urządzenie umożliwiające przemieszczanie się między alternatywnymi rzeczywistościami, które wynaleźli jej rodzice – skradzione przez asystenta, który ma na sumieniu śmierć jej ojca. Pogrążona w rozpaczy nastolatka rzuca się w pościg za mordercą, mając na celu tylko jedno – zabić Paula Markova. 


"Tysiąc odłamków ciebie" to świetne rozpoczęcie serii, która ma szansę stać się jedną z moich ulubionych. Oparta na fascynującym pomyśle istnienia wielu równoległych wymiarów historia wciąga i angażuje nas od samego początku do końca. I nawet jeśli bohaterowie przeżywają jakieś rozterki miłosne, to nie przeszkadza to w sympatyzowaniu z nimi i kibicowaniu im. Z ogromną ciekawością pochłaniałam kolejne strony i wyruszałam w kolejne podróże, a teraz z niecierpliwością czekam na możliwość poznania nowych wymiarów. Świetna książka dla młodzieży. A okładka? Jest tak Piękna, że mogłabym na nią patrzeć cały czas !! Zdecydowanie wam polecam tę książkę.

Następne słowa wypowiedział szeptem.-Nie potrzebuję świata bez ciebie.
Do następnego ♡


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar!


Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 25 września 2017

#19 "Życie na podglądzie" Len Vlahos

Tytuł: Życie na podglądzie 
Autor: Len Vlahos 
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Ilość stron: 344
Rok Wydania:  2017
Ocena: 8/10



"Jednak świat jest inaczej skonstruowany. Czas niekoniecznie leczy rany, ale zabliźnia je na tyle, że człowiek jest w stanie żyć dalej"


Co byś zrobił, gdyby życie twojej rodziny niespodziewanie stało się obiektem telewizyjnego show?
Piętnastoletnia Jackie Stone kocha swojego tatę. Jej tato, Jared, kocha Jackie. Nic dziwnego, że gdy Jared dowiaduje się o swym śmiertelnym nowotworze mózgu, przede wszystkim myśli o zabezpieczeniu rodziny. Postanawia sprzedać... swoje życie na eBayu. Konsekwencje tej decyzji wywrócą rodziny do góry nogami, gdy okaże się, że jednym z licytujących jest telewizyjny producent reality show. Jackie zostanie zmuszona do podjęcia działań, na które nigdy by się nie odważyła, i zyska zupełnie niespodziewanych sojuszników.
Błyskotliwa, przewrotnie zabawna, mocna powieść dla młodzieży ze świetnie nakreślonymi bohaterami, wśród których niepoślednią rolę odgrywa sam zyskujący świadomość nowotwór.

źródło opisu: https://mediarodzina.pl/prod/1461/Zycie-na-podgladzie


Każdy z nas na samym początku ma napisany swój scenariusz, dla każdego z nas życie bywa ciężkie oraz zbyt często wystawia nas na próby, którym odważnie musimy stawić czoła, by nie stracić tego, co najważniejsze, chęci do życia. Jednak bywa i tak, że na nas spada gorszy los niż tylko jakieś afery, problemy, które można pokonać swoją siłą i determinacją. Co to takiego może być? Jest to choroba, której w żaden sposób nie da się wyleczyć. Temat opisany w książce jest dość dobrze znany nam w dzisiejszych czasach.

Życie Jareda Stona wywraca się do góry nogami. Lekarze od razu dają mu do zrozumienia, że nie zostało mu dużo czasu. Jared, dla którego rodzina jest wszystkim od razu zaczyna szukać sposobu na finansowe zabezpieczenie rodziny przed swoją śmiercią. Robi to w bardzo nietypowy sposób, bo postanawia sprzedać swoje życie na eBayu, a ten, kto go kupi, będzie mógł, z nim robić co tylko zechce. Wywołuje to w internecie poruszenie, a wiele osób zaczyna się zastanawiać jak zdobyć pieniądze, żeby tylko wygrać licytacje. Jak rodzina poradzi sobie z obecnością kamer? Co jeśli to one zawładną ich dalszym życiem? Czy Jared pozwoli na nakręcenie swojej śmierci, czy zdecyduje się odejść w spokoju? O ile to w ogóle możliwe.



Cała książka pokazuje nam postęp nowotworu Jareda i to, jak radzi sobie z tym jego rodzina. Kamery zaczynają być uciążliwe a telewizja okłamuje widzów aby zwiększyć oglądalność. Zaczynają się spięcia pomiędzy domownikami. W końcu rodzina zaczyna szukać ratunku u osób spoza show biznesu, aby pokazać jak naprawdę wygląda ich życie i jak bardzo niszczy je telewizja.

Cała narracja nie tylko dzieje się wokół samego chorego mężczyzny, a autor daje nam poczuć, jak to wpływa również na żonę i córki Jareda. Jackie Stone jest typową samotniczką, gdy dowiaduje się o chorobie swojego ojca, zamyka się w sobie przed wszystkimi i jedynie w świecie wirtualnym zwierza się swojemu rosyjskiemu koledze. Za  to jej siostra, Megan jest przeciwieństwem starszej siostry, wesoła, radosna dziewczyna, ciesząca się popularnością, widzi w tym wszystkim tylko możliwość poszerzenia swojej popularności, przedstawiając przy tym zakłamany obraz ich rodziny.  Autor bardzo rozbudował każdego bohatera, w każdym rozdziale poznawaliśmy kogoś nowego, kto na pierwszy rzut oka nie wnosił niczego więcej do książki. Dzięki temu bardziej wczułam się w całą historię zauważyłam, że pieniądze naprawdę mogą zmienić myślenie ludzi. Autor pokazał nam, że ludzie z wielu naprawdę różnych środowisk są w stanie zrobić wszystko dla odrobiny rozgłosu, nawet jeżeli odbije się to na innych. 

Nie będę opowiadać szczegółowo o bohaterach tej powieści, bo chyba lepiej odkryć ich prawdziwe oblicza samemu. Chciałam zwrócić uwagę na pewien ciekawy zabieg, który zastosował autor. W książce przewijają się również rozdziały w których poznajemy nowotwór Jareda. Glej, czyli guz, który rósł w głowie mężczyzny i powoli stawał się nim samym przejmuje narrację w wielu fragmentach książki. Len Vlahos nadał mu cechy ludzkie - nowotwór był zdolny do myślenia i karmił się wspomnieniami Jareda, dzieląc się z czytelnikiem spostrzeżeniami na ich temat. Po raz pierwszy podczas czytania spotkałam się z chorobą przedstawioną w ten sposób. Samo połączenie reality show i tak poważnej choroby w książce to dla mnie zupełna nowość i zaskoczenie, bo nie spodziewałam się, że tak bardzo mało wiem o show biznesie. 



Na pierwszy rzut oka książka może okazać się banalna, bo mimo ciekawego pomysłu autora na całą fabułę moglibyśmy pomyśleć, że wiemy jak to wszystko się zakończy już po kilku rozdziałach. Na samym początku książka nie bardzo mnie wciągała, ale z każdym kolejnym rozdziałem byłam bardzo ciekawa jak potoczy się dalszy los Jareda. Uważam, że jest to książka warta przeczytania, a przynajmniej ja nie żałuję tej lektury. Serdecznie Polecam! 


Do następnego ♡


Za książkę dziękuję wydawnictwu Media Rodzina



Udostępnij ten wpis

sobota, 9 września 2017

#18 "OCALAŁE" RILEY SAGER [PRZEDPREMIEROWO]

Tytuł: Ocalałe
 Autor: Riley Sager
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 431
Rok Wydania:  2017
Ocena: 10/10 !


"Ja nie usiłuję zakrywać swoich blizn. Po prostu udaję, że nie istnieją."




Kim jestem?
Każdego dnia myślę, że jestem szczęściarą. W moim związku układa się doskonale, mój blog kulinarny ciągle zyskuje nowych fanów. Żyję z dnia na dzień, skupiając się na przyjemnych chwilach.
Kim byłam?
Celem. Ofiarą. Nazwali mnie Ocalałą, bo przeżyłam masakrę. Tamte wydarzenia kładą się cieniem na moim życiu, mimo że od dziesięciu lat robię wszystko, aby wymazać je z pamięci.
Co się ze mną stanie?
Boję się. Historie z przeszłości powracają, gdy przypominam sobie, że nie jestem jedyną Ocalałą. Takich jak ja było kilka, ale nie wszystkie miały tyle szczęścia. Lisa już nie żyje, a Sam nagle zjawia się u mnie…
Przeszłość właśnie mnie dogoniła i muszę stanąć z nią twarzą w twarz. Czy tym razem też ocaleję?

źródło opisu: materiały wydawnictwa otwartego





"Chociaż najbardziej na świecie pragnęła krzyczeć ile sił w płucach i niechby wiatr porwał ze sobą jej obłąkańczy lament.Lecz bezlitosna dłoń wewnątrz niej wciąż się zaciskała, potęgując jej wściekłość, jej ból."




 Kiedy zobaczyłam, że słowa Stephena Kinga są umieszczone na okładce "Ocalałych" i nazywa on tę książkę najlepszym thrillerem 2017 roku, to od razu pomyślałam, że muszę ją przeczytać. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Otwartego miałam okazję sięgnąć po tę powieść przedpremierowo. Niestety, z tego co widziałam, premiera została przesunięta dopiero na luty 2018 roku, ale już teraz możecie się dowiedzieć, czy warto na nią czekać. 

Quincy Carpenter, Lisa Milner, Samantha Boyd - trzy Ocalałe. Tak nazwały je media, ponieważ jako jedyne przeżyły krwawe masakry. Trzy dziewczyny, trzy tragedie, trzy odmienione na zawsze życia. 
Akcja książki skupia się głównie na teraźniejszości, opisanej z perspektywy Quincy, kiedy to główna bohaterka stara się żyć normalnym życiem po wydarzeniach w "Pine Cottage". Jest ona jedną z Ocalałych, czyli dziewczyn, którym jako jedynym udało się przeżyć w trzech różnych krwawych masakrach, odciskających na nie piętno. Taki przydomek nadały im gazety, które nawet po latach śledzą ich losy. Quinn zagłusza traumatyczne wspomnienia piekąc i prowadząc bloga. Któregoś dnia kobieta dowiaduje się, że Lisa popełniła samobójstwo, tylko dlaczego miałaby to robić skoro tak zajadle walczyła, by przetrwać? Natomiast ostatnia Ocalała poza nią, Samantha, nagle wychodzi z cienia i pojawia się u Quincy, by powspominać przeszłość, z którą dziewczyna ponownie musi się skonfrontować.
Pomiędzy rozdziałami pojawiają się opisane w narracji trzecioosobowej wspomnienia wydarzeń z Pine Cottage. Quinn stopniowa przypomina sobie cały ten dzień oraz okropną noc, którą postanowiła wyprzeć z pamięci. Każdy fragment przeszłości przekłada się na jej przyszłość, kiedy okazuje się, że Ocalałe mogą być w niebezpieczeństwie, szczególnie Quincy.






"Jednak jakimś cudem to my krzyczałyśmy najgłośniej, uciekałyśmy najszybciej, walczyłyśmy najbardziej zawzięcie. Udało nam się przetrwać."





Fabuła wiele razy mnie zaskakiwała. Wspominałam już o nagłych zwrotach akcji, które były możliwe dzięki licznym tajemnicom. Ich stopniowe odkrywanie, dzięki przeróżnym poszlakom i informacjom, które stopniowo były wprowadzone, nieprzeciągle ani zbyt szybko, były najciekawszą dla mnie rzeczą. Autorka przedstawiła Nam coś nowego, świeżego. Pokazała dramat z perspektywy osób, którym udało się ujść z życiem, czego do tej pory nie spotkałam w żadnym thrillerze. Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być jedynym człowiekiem, który przeżył masową tragedię? Jak to jest żyć ze świadomością, że wszyscy wokół zginęli? Analizować każdy najmniejszy szczegół i zastanawiać się, czy mogłeś zrobić coś, aby uratować chociaż jedno małe życie? Jeśli nie, to gwarantuję Wam, że podczas lektury "Ocalałych" przyjdą Wam do głowy te oraz masa innych pytań.  Z każdą przewracaną kartką czytelnikowi nasuwają się nowe pytania, które do samego końca autorka pozostawia bez odpowiedzi. 

Ogromnym plusem jest kreacja bohaterów, którzy jak każdy człowiek mają swoją maskę, a także prawdziwe wnętrze, które poznajemy, kiedy nadchodzi pora. Być może na krawędzi się zmieniamy i dopiero wtedy okazuje się, kim w rzeczywistości jesteśmy, a kim chcielibyśmy być. Główna bohaterka odważna, a zarazem skrywająca niezwykłą wrażliwość, delikatność i gdzieś głęboko siłę, która pozwoliła jej przeżyć w Pine Cottage. Lisę poznajemy tylko ze wspomnień, wręcz promieniała siłą i dobrocią, natomiast Sam od początku do końca pozostaje dla nas jedną z tajemnic do rozwiązania. Jest też kilku innych bohaterów, którzy często się pojawiają, ale znamy tylko najważniejsze fakty na ich temat, a mimo to jest to kompletnie wystarczające, bez żadnych wyczuwalnych braków. W drugiej połowie książki, gdy wszystko staje się jaśniejsze pojawiają się nowe postacie których historia jest ważnym elementem całości i dopełnia książkę, sprawiając, że staje się jeszcze bardziej intrygująca, choć wydaje się, iż to już niemożliwe.





"Tak już miało pozostać: rozkosz i ból, splecione ze sobą na zawsze."







Riley Sager umiejętnie mąci w głowie czytelnika, podsuwając mu masę fałszywych tropów. Zaskoczenie czai się w każdym rozdziale, rozwiązanie zagadki stale wymyka się z rąk, zaś finał historii jest niemal niemożliwy do przewidzenia.

Książka jest świetnie napisana i skonstruowana. Jest pełna tajemnicy i niedopowiedzenia, napięcie rośnie a autorka zamiast odsłaniać karty, wręcz je skrywa, pozostawiając czytelnika w stanie zawieszenia i zaintrygowana.
 Bałam się zakończenia, że będę zawiedziona. Potem jednak nastąpił niespodziewany zwrot akcji, który mocno zbił mnie z tropu. Nie muszę chyba mówić jak bardzo zdziwiona byłam, gdy okazało się, że to wciąż nie jest koniec. Zawiłość samego finału i to, jak autor sprawnie manipuluje czytelnikiem kierując jego myśli w określonym kierunku by za chwilę ujawniać kolejne elementy układanki, która nagle staje się oczywista jest niesamowite.

Ocalałe są pozycją, do której wrócę, kiedy już zupełnie zapomnę, co wydarzyło się w Pine Cottage. Jest to znakomicie napisany thriller, nad którym warto się pochylić i poświęcić swój czas na jego lekturę. Polecam serdecznie! Naprawdę warto!

Do następnego ♡❤

 Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwo Otwarte

Udostępnij ten wpis

wtorek, 29 sierpnia 2017

#17 "GUS" Kim Holden

Tytuł: GUS
 Autor: Kim Holden
Wydawnictwo: FILIA
Ilość stron: 498
Rok Wydania:  2016
Ocena: 10/10 💗



"Każdy dzień to okazja, by tworzyć legendę.
Kluczem jest włożony w to wysiłek."




Oto historia Gusa.
Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.

Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką. 
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności… 
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/154



Gus ma problem z tym by ruszyć do przodu ze swoim życiem. Kiedy Promyczka [recenzja Promyczka] nie ma u jego boku, czuje się zagubiony i nieszczęśliwy. O takiej przyjaźni, jaka łączyła Kate i Gus’a, marzą chyba wszyscy. Byli dla siebie drugimi połówkami ­– umysłu, sumienia, kreatywności, poczucia humoru i przede wszystkim serca. Gus ma poczucie, że stracił połowę siebie. Tęskni. Cholernie tęskni. Żal i gniew towarzyszą mu w każdej sekundzie. Nienawidzi wspomnień, nienawidzi pustki. Czuje ból – fizyczny i duchowy.  Smutki topi w alkoholu a zapomnienia poszukuje w przypadkowym seksie i używkach. Scout, tajemnicza dziewczyna z przeszłością, ma dopilnować chłopaka w trakcie reszty trasy koncertowej. Dziewczyna jest stanowcza i ewidentnie wyrobiła już sobie zdanie na temat Gusa. W rzeczywistości, tak jak on, na nowo szuka w życiu swojego miejsca. 

"Gus" to doskonale dopełnienie historii poznanej na kartach "Promyczka". Gus już wcześniej stanowił intrygującego bohatera, z miejsca budzącego sympatie, ale tak naprawdę dopiero teraz Kim Holden daje nam go rzeczywiście poznać - wrażliwego gwiazdę rocka, obdarzonego niesamowitą empatią i chwilowo bardzo zagubionego. Autorka daje nam możliwość bliższego kontaktu z Gusem, odpowiada na pytania o jego własną historie i dopisuje dla niego zakończenie. Zresztą, Kim Holden przybliża nam nie tylko dalsze losy chłopaka, ale i innych znanych nam już bohaterów.



"Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na scenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień."

 W książce pojawiają się nowe postacie, nowi bohaterowie, którzy sprawiają, że "Gus" to także inna opowieść. Poznajemy dziewczynę imieniem Scout, nazywaną przez Gusa Niecierpliwą i jej kuzyna. Scout i Pax nie mieli łatwego życia, los nigdy ich nie rozpieszczał, schronienie znajdują w domu matki Gusa. Scout była dla mnie zagadką, nie potrafiłam stwierdzić czy ją lubię, czy nie, była dla mnie neutralna, jednak z czasem, z każdą odkrywaną tajemnicą, jakby stawała się dla mnie bardziej ludzka, bardziej przystępna. Z Paxem nie miałam tego problemu, ten nastolatek od pierwszej chwili zaskarbił sobie moją sympatię, swoją skromnością i wrażliwością.

„Gus” to początkowo dosyć smutna historia, mogą się polać łzy. Są przedstawione uczucia naszego głównego bohatera, widzimy jak próbuje odnaleźć się w życiu na nowo. Kim odwaliła świetną robotę, bardzo dobrze to wszystko było napisane. Przechodzimy przez to razem z Gus'em. Również uczymy się żyć na nowo, po tym co zostało nam zaserwowane w „Promyczku”.

"W jaki sposób człowiek może wrócić do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?"

Kim Holden doskonale wie, jak i gdzie uderzyć, by zaatakować najczulsze struny duszy. I wcale nie musi w tym celu silić się na dramatyzm i łzawe scenki. Autorka pisze o życiu po stracie najbliższej osoby w sposób całkiem naturalny, bez zadęcia i wymyślania absurdalnych scen. Mimo to sprawia, że łzy pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach, a cierpienie postaci udziela się czytelnikowi. Jednocześnie Holden robi coś niesamowitego: tak jak w przypadku Promyczka, przemyca w powieści ogromną porcję pozytywnej energii i przeciąga czytelnika na jasną stronę mocy. W efekcie ostatnią stronę przewraca się z wyrazem bezgranicznego szczęścia na twarzy.

Ogromnym plusem jest to, że powieść czyta się na prawdę szybko. Dużą rolę w tym odgrywają rozdziały, które mają czasem po pół strony. Myślę, że jest to idealna pozycja na jesienny wieczór.

Jeśli więc lekturę "Promyczka" macie już za sobą, to serdecznie zachęcam was do przeczytania "Gusa". Na pewno się nie zawiedziecie. Nie obiecuję wam, że ta książka do końca poskleja wasze serca, ale na pewno poczujecie się lepiej, tak jak to było w moim przypadku. A jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszego tomu, to czym prędzej się za niego bierzcie!



"Twój charakter, twoje serce, twoja dusza - tylko one się liczą, ponieważ decydują o tym kim naprawdę jesteś. A cała reszta - wygląd, posiadane rzeczy? To tylko nieistotne dodatki."

Do następnego ❤♡ 
Udostępnij ten wpis

piątek, 18 sierpnia 2017

#16 "Ponad wszystko" Nicola Yoon

Tytuł: Ponad wszystko
 Autor: Nicola Yoon 
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 328
Rok Wydania:  2016
Ocena: 10/10 💗


"Bezpieczeństwo to nie wszystko, życie nie polega jedynie na oddychaniu."





Maddy jest uczulona dosłownie na wszystko. Nigdy nie opuszcza domu, a jedynymi osobami, które widuje, są jej mama i pielęgniarka. Ale pewnego dnia musi zmierzyć się ze światem zewnętrznym i wtedy spotyka Olly’ego. Czy podejmie największe ryzyko w swoim życiu?
 
źródło opisu: https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie



Maddy to młoda dziewczyna, chorująca na bardzo rzadką i niewyobrażalnie uciążliwą chorobę, zwaną SCID. Dla Maddie istnieją tylko dwie osoby: matka oraz Carla, jej opiekunka a zarazem najbliższa przyjaciółka. Nastolatka jednak nie przejmuje się chorobą. Ma swój własny świat, swój pokój z białą sofą i stosem książek, które obowiązkowo podpisuje (jak gdyby ktoś mógł je pożyczać..) i czyta je po kilkanaście razy. Żyje w świecie, w którym brak pojęcia "przyjaciele", "szkoła"; wszystko to, co na pierwszy rzut oka kojarzy się nam z młodzieńczymi latami. 
Madeline nie wychodzi z domu. I bynajmniej nie jest to jej farmazon, styl bycia, okres buntu - nie może tego robić z powodu choroby. Dotyk obcego może być śmiertelny.

Los jednak szykuje dla Maddy niespodziankę. Do domu obok wprowadza się rodzina  z dwójką nastoletnich dzieci. Szczególnie jedno z nich Maddy darzy sympatią od pierwszego wejrzenia – Olly’ego. To w tym momencie właśnie świat zaczyna otwierać swe podwoje dla Maddy. Dzięki chłopakowi dotąd wycofana i pogodzona z chorobą nastolatka postanawia cieszyć się pozostałym jej życiem mimo czyhającego na nią widma śmierci. Dla obojga związek ten jest źródłem siły do walki z codziennością. W końcu Madeline stawia wszystko na jedną kartę. Decyduje się umrzeć po to by żyć. Choć przez chwilę.




„Gdyby moje życie było książką i dałoby się je przeczytać od końca, nic by się nie zmieniło. Dzisiejszy dzień jest taki sam jak wczorajszy. Jutro będzie takie samo jak dzisiaj, w Księdze Maddy wszystkie rozdziały są identyczne.”


Ta historia stała się bliska mojemu sercu od pierwszych stron, żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej, tylko dopiero teraz kiedy na ekrany kin wszedł film, który też bardzo pragnę obejrzeć. Niemniej jednak, zatraciłam się w tej historii bez opamiętania. Otarłam niejedną łzę wzruszenia. Zdecydowanie historia wyróżnia się na tle innych, podobnych, w których są poruszane wątki chorób. Po spotkaniu Madeline z Ollym wydarzyło się wiele różnych zawiłości, tajemnice sprzed lat ujrzały światło dzienne, nie spodziewałam się takiego przebiegu historii... Ostatnie strony, kiedy prawda zaczynała kształtować się w klarowną całość, wywołała we mnie lekki szok. Nie myślałam, że tak to się zakończy. A kiedy skończyłam czytać, to miałam ochotę powrócić do tej historii raz jeszcze, od nowa, aby dojrzeć to co mi umknęło, aby poczuć te emocje raz jeszcze. 

„(…) jedno pragnienie rodzi kolejne. To jak studnia bez dna.”


Muszę przyznać, że jestem oczarowana tą opowieścią i całym wydaniem książki. Na kartach Ponad wszystko dodatkowym uatrakcyjnieniem były przeróżne rysunki, fragmenty e-mail, obrazki telefonów. Bardzo mi się to podobało. Można zaobserwować, iż mąż Autorki włożył w powstanie tych rysunków dużo serca. Całość czyta się bardzo szybko, a akcja galopuje, aby w rezultacie zaskoczyć nas czytelników nieprzewidywalnym i szokującym zakończenie, o którym pisałam wcześnie. Nie wiem czy udało mi się opisać moje wszystkie odczucia... Na pewno nie, niemniej jednak wierzcie mi na słowo, ta książka jest świetna ! : )




„Ponad wszystko” to świetna powieść. Podoba mi się styl autorki i z pewnością sięgnę po jej kolejną książkę. Zdecydowanie Polecam ! :) 


"Jeśli człowiek nie żałuje, znaczy że nie żył."


Do następnego ❤♡



Udostępnij ten wpis

niedziela, 13 sierpnia 2017

#15 "Ugly Love" Colleen Hoover

Tytuł: Ugly Love
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 344
Rok Wydania:  2016
Ocena: 10/10 💗


"Miłość nie zawsze jest ładna.
 Czasami wciąż masz nadzieję, 
że w końcu będzie inaczej. Lepiej. 
A potem, zanim się zorientujesz, 
znowu jesteś w punkcie wyjścia,
 a serce zgubiłeś gdzieś po drodze."






Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera. 

Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia.

Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać… Tej powieści się nie czyta, tylko przeżywa – całą sobą, sercem i duszą, a po zakończeniu nic już nie jest takie samo. 

źródło (otwarte.eu)






„Przez dłuższą chwilę patrzy mi prosto w oczy.
– Nie pytaj mnie o przeszłość – mówi pewnym siebie gło­sem. – I nie licz na przyszłość.”

Uwielbiam powieści Colleen Hoover. Uwielbiam to, jak wyjątkowe są jej historie, jak potrafi zagrać na moich uczuciach i to, jak umiejętnie zaskakuje mnie przy okazji każdej swojej książce. "Ugly Love" była pierwszą książką tej autorki jaką przeczytałam i zakochałam się od pierwszych stron. Książka została przeczytana przeze mnie teraz 3 raz i jestem pewna, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Każda z historii napisanych przez Colleen jest wyjątkowa. Każda z nich ma parę głównych bohaterów, którzy mają swoje własne światy złożone z ich własnych wyjątkowych rzeczy. To właśnie najbardziej podziwiam w twórczości autorki i oczywiście w Ugly Love nie mogło tego zabraknąć. Według mnie tej książce nic nie brakuje. 

Tate jest początkującą pielęgniarką, zmierza właśnie do nowego, tymczasowego mieszkania. Już pierwszego dnia wszystko wskazuje jednak na to, że czeka ją czas pełen zmian i wrażeń. Otóż próbując dostać się pod wskazany numer, w nieco dziwnych okolicznościach poznaje Milesa Archera, z zawodu pilota samolotu, na co dzień zaś przyjaciela jej brata, u którego będzie na jakiś czas gościć. Mało życzliwe zachowanie mężczyzny raczej nie wskazuje na to, że pomiędzy tymi dwoje zrodzi się jakakolwiek nić porozumienia, a jednak pozory bywają mylące. Iskrząca namiętność i brak zobowiązań doprowadzają do powstania związku opartego na surowych zasadach, których nieprzestrzeganie może zniszczyć wszystko. Poza seksem i fizyczną przyjemnością nic więcej nie powinno ich połączyć. Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że wkracza na teren pełen min. Jej nowy znajomy jest bowiem człowiekiem, który nie może kochać, a pokazując jej niebo, zabiera ją także na dno samego piekła.  Nie każda miłość musi rozpocząć się w najlepszym momencie naszego życia, czasem to niewłaściwy moment sprawia, że znajdujemy szczęście.

Historia Milesa i Tate pokazuje, że miłość nie zawsze jest łatwa i piękna, ale często brzydka i brudna. Nie ważne ile czasu minie, ból i cierpienie zawsze zostaje. Trzeba przestać rozdrapywać stare rany, należy je zaakceptować i nauczyć się z nimi żyć. Powieść ukazuje, że tylko będąc pogodzonym z przeszłością można stworzyć nową przyszłość. Koło tej książki trudno przejść obojętnie, porwała mnie od pierwszej strony i wciągnęła w wir  emocji.





 Szybko unoszę rękę i wycieram łzę, która jakimś cudem zaczęła spływać mi po policzku. Ostatnia rzecz, jakiej chcę, to żeby widział, że płaczę. Zaszłam już tak daleko, że nie umiem traktować tego, co nas łączy, jak zwykłej przygody erotycznej, ale nie mogę również tego skończyć. Boję się stracić go na dobre, więc zadowalam się byle czym, chociaż wiem, że zasługuję na więcej.".


Akcję powieści możemy obserwować z dwóch perspektyw: żeńskiej i męskiej, co w książkach Hoover nie jest żadnym zaskoczeniem. Jednakże tutaj jest coś, co wzbudziło moje zainteresowanie. Historia jest podzielona na teraźniejszość, która jest opowiedziana oczami Tate oraz przeszłość, widzianą z perspektywy Milesa. Jest to bardzo ciekawy zabieg, gdyż widzimy skutki czegoś, co stało się sześć lat temu, ale nie wiemy co wtedy się zdarzyło, co spowodowało, że Miles jest taki zdystansowany. Zastanawiałam się jaki finał zgotuje mi autorka. 

Ugly Love jest przesycone momentami, które sprawiają, że każdą komórką ciała odczuwamy emocje bohaterów, a serce wystawione na ciężką próbę niemal pęka ze wzruszenia.  To książka niesamowita, wciągająca i piękna, choć czytanie jej niejednokrotnie wywołuje ból duszy. Dzięki lekkiemu i emocjonalnemu stylowi autorki nietrudno wczuć się w sytuację bohaterów, a czytelnik cierpi, raduje się, kocha i płacze razem z nimi, co w efekcie daje niezapomniane przeżycia.

To powieść, o której ciężko cokolwiek napisać, bo ma się wrażenie, że żadne ze słów nie jest w stanie oddać jej uroku. To lektura, która na jakiś czas zabiera nam swoją własną tożsamość, porywa. Ale warto. Warto oddać się w jej ręce po to, by powrócić ze wspomnieniem tak cudownym i przejmującym zarazem, że aż ciężko normalnie funkcjonować. 

Książkę polecam oczywiście wszystkim fanom tej autorki jak i tym, którzy uwielbiają książki pełne emocji i sprzeczności, które napędzają nas jeszcze bardziej i kiedy odkładamy książkę na bok nie możemy przestać myśleć i zastanawiamy się czy postąpilibyśmy podobnie jak bohaterowie tej książki. Gorąco polecam i mogę zapewnić, że nie zawiedziecie się czytając tę pozycję. A może już czytaliście ? Co o niej sądzicie ? 


„I dlatego się poddajesz. Poddajesz się na całego. Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość.”
Do następnego  ❤♡

Udostępnij ten wpis

wtorek, 1 sierpnia 2017

#14 "Pamiętnik" Nicholas Sparks

Tytuł: Pamiętnik
Autor: Nicholas Sparks 
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 256
Rok Wydania:  2016. Wydanie XXIV
Ocena: 10/10



"Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę.     A w każdej było coś wspaniałego.   Nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe."




Karty starego notatnika kryją historię romantycznej miłości. Starszy pan codziennie odczytuje ją mieszkającej w domu opieki kobiecie chorej na alzheimera. Jest to opowieść o bogatej dziewczynie z miasta i ubogim chłopaku z prowincji, których pewnego lata połączyło wyjątkowe uczucie. Wbrew sobie zostali rozdzieleni, a ich miłość wystawiona na próbę. Czy uda im się ponownie spotkać?
źródło opisu: lubimy czytać



Noah Calhoun i Allie Nelson to główni bohaterowie powieści napisanej przez Nicholasa Sparksa. Poznajemy ich jako osoby w podeszłym wieku. Oboje znajdują się w domu opieki. Allie cierpi na Alzheimera. Każdego dnia Noah odwiedza ją i czyta jej przepiękną historię miłosną, opisaną na starych, wytartych stronach pamiętnika. 
Historia ta dotyczy dwójki młodych ludzi, którzy poznali się po zakończeniu II wojny światowej. Początkowo letni romans kochanków przerodził się w prawdziwe uczucie. Mimo tego jednak para zmuszona była się ze sobą rozstać. 
Po 14-stu latach rozłąki kochankowie spotykają się ponownie. Czy ich miłość na nowo się odrodzi? Czy ich uczucia okażą się tak silne jak przed laty? 


Trudno w zaledwie kilku zdaniach ująć o czym jest ta książka. Opowiada ona o  radości i smutku. O życiu. O miłości, tej jedynej i najwspanialszej, o której się marzy. Ta historia wręcz składa się z emocji. I w tej jakby się zdawało prostocie tkwi całe jej piękno. Nicholas Sparks ma dar do przekazywania emocji. Bohaterowie jego książek są niesamowicie autentyczni. I to chyba sprawia, że opowiadane przez niego historie tak silnie się przeżywa. Nicholas Sparks ma to do siebie, że potrafi nawet najbardziej zwyczajne wydarzenia opisać tak, że stają się one wyjątkowe. Jednak to nie ma być recenzja ogólnej twórczości Sparksa, a „Pamiętnika”, ale czy można coś więcej powiedzieć na temat tej książki, co już kiedyś nie zostało powiedziane? Chyba żadne słowa nie są w stanie oddać piękna tej historii, ją po prostu trzeba poznać. Wyjątkowa historia opowiedziana w wyjątkowy sposób. Sprawia, że mamy ochotę zastanowić się nad swoim życiem, marzyć… i zwyczajnie żyć, przeżyć swoje życie jak najlepiej. Wprawia w melancholię i nie daje o sobie zapomnieć. 


"Zakochaliśmy się w sobie mimo dzielących nas różnic, a gdy już to się stało, zrodziło się coś wyjątkowego i pięknego. Moim zdaniem w ten sposób kocha się tylko raz i dlatego każda nasza wspólna minuta jest na trwałe wyryta w mej pamięci. Nigdy nie zapomnę ani jednej chwili."


Teraz może troszkę o ekranizacji. Film jest piękny, wzruszający, ze świetną obsadą i wydaje mi się, że historia przedstawiona w nim jest pełniejsza. Moim zdaniem jest to najlepsza ekranizacja książki jaka powstała i zdecydowanie moja ulubiona. Oglądałam już kilka razy film i on wciąż wywołuje takie same emocje. Oczywiście wyłapałam kilka drobnych różnic pomiędzy filmem, a książką. Znaczną jego część przedstawia pierwsze spotkanie naszej dwójki i ich przygody w czasie młodości. W książce ten okres jest ledwo zaznaczony na kilkunastu stronach. Urzeczona atmosferą z książkowego pierwowzoru, którą tak dobrze udało się odtworzyć, ale przede wszystkim genialną grą aktorską Rachel i Ryana, którą można uznać za prawdziwe mistrzostwo, to właśnie dzięki nim film nabrał rumieńców, to oni tak naprawdę stworzyli ten film, doskonale zagrali wszystkie emocje; a patrzenie na nich na ekranie było czystą przyjemnością. 



 " Jesteś odpowiedzią na każdą modlitwę, jaką zanosiłem. Jesteś pieśnią, marzeniem i szeptem. Sam       nie pojmuję, jakim cudem tyle czasu bez ciebie wytrzymałem."

"Pamiętnik" to powieść wzruszająca, głęboka, prawdziwa, pełna emocji. Dzieło Sparksa zmusza do refleksji, pozostaje w pamięci i każe wierzyć w niepojęte uczucie między dwojgiem ludzi. Polecam tę pozycję osobom lubiącym romanse, wzruszające czy też świetnie napisane książki. Historia Noaha i Allie zostanie z Wami na długo, dając nadzieję i wiarę w cuda.

Do następnego : )
Natalia ♥♡

Udostępnij ten wpis

niedziela, 23 lipca 2017

#13 "Żniwiarz. Pusta Noc" Paulina Hendel

Tytuł: Żniwiarz. Pusta noc
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 432
Rok Wydania:  10 maja 2017
Ocena: 8/10





Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

[lubimyczytac.pl]


  Przyznam wam szczerze, że pierwszy raz postanowiłam sięgnąć po fantastykę i nie żałuję. Kiedy tylko dowiedziałam się o Żniwiarzu, byłam bardzo ciekawa tej pozycji. Skłamałabym jednak mówiąc, że wierzyłam w to, że ta pozycja może mnie oczarować, bo tego typu książki nigdy mnie nie interesowały. Byłam zafascynowana książką, a w tej pięknej okładce przepadłam od pierwszego wejrzenia . 


"Przecież Polska nie zaistniała ot tak w chwili, kiedy przyjęła chrzest. Na tych samych terenach działo się wiele ciekawych rzeczy, żyli ludzie, którzy wierzyli w starych bogów oraz najróżniejsze demony. Mieli swoje świeta, własne tradycję. Chrześcijaństwo, nie mogąc tego wszystkiego wyplewić z umysłów ludzi, zaczęło przejmować niektóre ze starych zwyczajów."


  Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

  Żniwiarze od setek lat rozprawiają się z demonicznym lichem, umierają i zamieszkują w martwych ciałach przywracając je do życia. Posiadają całą gamę umiejętności, jednak autorka nie przesadziła z ich zdolnościami. Nie lubią na kimś polegać i go narażać, są samotnikami i indywidualistami. Tytułowy Żniwiarz, Feliks, choć równie wyobcowany jak wszyscy w jego fachu, może się jednak pochwalić niezwykłą rodziną, która nie tylko wie o „tym drugim świecie” i czeka na jego powrót do żywych, ale również aktywnie wspiera jego misję. Szczególny talent wykazuje Magda od dziecka wyczulona na paranormalny świat, a w dodatku urodzona w Noc Kupały, która ku rozdrażnieniu Feliksa bardzo lubi się narażać i wspierać działania wujka. Świat słowiańskiej demonologii nigdy nie był miejscem bezpiecznym, ale tym razem bohaterowie będą musieli zmierzyć się z czymś o wiele potężniejszym, o czym nie mieli nawet pojęcia. Nikt nie może się czuć bezpiecznie, nawet nieśmiertelna dusza żniwiarza. A to dopiero początek.

  Narrator opowiada losy kilku bohaterów. Fragmenty dotyczące Magdy były moimi ulubionym, jednak możliwość poznania losów innych żniwiarzy okazała się prawdziwą przyjemnością. Pojawienie się czarnych charakterów początkowo jest dezorientujące, lecz ta nutka tajemnicy fascynuję i muszę przyznać, że długo zajęło mi odkrycie prawdy.

  Bohaterowie jakich wykreowała autorka są bardzo naturalni i autentyczni. Łączące ich relacje wydają się być identyczne jak te z jakimi sami się spotykamy. Dzięki temu książka jest bardzo realistyczna i o wiele łatwiej i szybciej możemy wyrobić sobie zdanie na temat jej bohaterów. Właśnie dzięki tej autentyczności relacji, wątek miłosny nie jest irytujący. Wręcz odwrotnie - czytelnik ma ochotę kibicować bohaterom. Również dlatego, że miłość nie gra tu pierwszych skrzypiec. Potraktowana została jako poboczny wątek, zaledwie tło do wydarzeń związanych z upiorami. Dla mnie to ogromna zaleta.



 Zaskakująca, wciągająca, trzymająca w napięciu, ponad czterysta stron przebiegło mi w mgnieniu oka. „Żniwiarz. Pusta noc” to książka nie tylko dla młodzieży. Szybka akcja, liczne walki oraz nieprzewidywalne zwroty akcji, nie pozwalają się nudzić! Powieść czyta się lekko i szybko, a przerażające legendy dopełniają lekturę. Nie mam porównania z inną fantastyką, ale według mnie ta książka była dobra i nie mogę się doczekać drugiego tomu ! Serdecznie wam polecam ! : ) 

 Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu Czwarta Strona

Udostępnij ten wpis

#21 "Kroniki Jaaru" Adam Faber

Tytuł: Kroniki Jaaru Autor: Adam Faber Wydawnictwo: Czwarta Strona Ilość stron: 456 Rok Wydania:  2017 Ocena: 8/10 "Na krótki...

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.